Przejdź do głównej zawartości
Pracować w domu to wyzwanie dla niektorych mam ale nie dla tych, które na codzien musza okielznac cala sytuacje same. Nastaly kiepskie czasy... ale czy az tak kiepskie? Mamy wygodne sofy, internet i telewizje wciaz nawijajaca o jednym. Nie musimy sie martwic o wiekszosc rzeczy, wszystko raptem w zasiegu reki. Nie dla wszystkich kobiet, rodzin, ludzi. Niestety sa domostwa, w ktorych nie ma tych ''luksusowych'' przywar. To nie bajka to jest zycie. To nie jakis wymysl a rzeczywistość. Osobiscie znam ta bolesna opowiesc. Nie przelewa sie u Nas ale staram sie angazowac kazda moja wolna chwile w cos wiekszego a energie przeksztalcam w czyny, ktore warunkuja poczucie bezpieczenstwa, dobrobytu i czulosci. Tak... nie pracuje w korporacji, nigdy mnie to nie krecilo. Zawsze staralam sie pracowac na siebie i nie bylo mi z tym zle. Cale zycie bylam niezalezna, od 16 roku pracuje i ucze sie - tak owszem robie to do dnia dzisiejszego. Jestem kobieta - to przede wszystkim - ciocia, matka, partnerka ale i samozatrudniona. Walcze z koszmarami przeszlosci i dlugami, do ktorych sie odwoluja te niechciane sny... Wszystko w imie sprawiedliwosci, ktorej nigdy nie zaznam dopoki nie zakoncze swojej misji. W tym roku mija juz 3 lata od czasu gdy stracilam moja stala prace albowiem calkowicie poswiecilam sie swojej siostrzenicy. Dlaczego? Po co? Nikt mnie o to nie pytal, bo nikt nie wiedzial. Zgrywalam bohaterke i ukrywalam to nawet przed moimi najblizszymi duszyczkami. Najwazniejsze zadanie musialo sie wypelnic. Bylo to mega ekstraordynarnym zamierzeniem, ktore zmierzalo mi sen z powiek. Dzialania na rzecz jednej, malej osobki. Przejmujace??? Nie sadze. Swiat zdominowal sytuacje, w ktorej sie znalazlam ja, my a nade wszystko istota, ktora od dnia jej pierwszego spojrzenia ukradla Nasze serca. Juz dawno zamierzalam opowiedzieć ta historie ale zawsze cos stalo na drodz co mnie powstrzymywalo. Raz bylo to poczucie, ze wciaz moge skrzywdzic innych ta opowiescia. Druga sprawa, mega priorytetowa - bezpieczeństwo juz teraz mojej dwójki pociech.
26 styczen 2016 - telefon z opieki spolecznej, centrum dowodzenia Greenford Child Service.
- Pani M....?
- Tak, przy telefonie. Cos sie stalo? - to przeczucie, ze jest zle opanowalo wszystkie moje organy.
- Prosze przyjechac po swoja siostrzenice. Zostala zabrana ze szkoly z powodu niewyjasnionych, licznych doznan na calym ciele i przerazajacych historii, ktore dziecko Nam probowalo wyjasnic. Pani siostra zostala juz poinformowana o Naszych poczynaniach i wyrazila zgode na przekazanie opieki tymczasowej wlasnie Pani. Czy wyraza Pani zgode? Prosze przyjechac do godziny 17:00? - czy wyrazam zgode? A co do przedmiot podlegajacy wycenie. Co sie dzieje? Zero wspolczucia ani zadnych emocji. Jade! Z nozem przy gardle prowadzilam auto. W miedzyczasie kilka telefonow. Oczywiscie rodzicielka nie odbiera bo po co, zeby wmowic mi kolejna bzdure... Panie Boze dopomóż. Moja mama zalamana - coz innego mogla by robic teraz, bic sie w serce za wychowanie dzieci. NIE MAMUS, TO NIE TWOJA WINA, Ty nam dalas zycie a to jako ono sie potoczylo w doroslym aspekcie zalezalo tylko od nas. Zawsze bylas mimo wszystko! Zawsze jej to powtarzam, wychowala nas tak samo, bynajmniej probowala aczkolwiek moja siostra to byl mega wrzut na dupie z problematycznym aspektem. W drodze... mysli mi nie daja spokoju. Co mam powiedziec, jak sie zachowac. Wiem jedno musze byc twarda, czytaj co podpisujesz. Pytaj jesli czegos nie wiesz. Jestem na miesjcu, serce mi zaraz wyskoczy. Stop. Przystanek na male zebranie mysli i cena sytuacji - brak oceny, kolejny zwrot akcji w postaci wymiocin. Tak to juz kolejny - tak mna miotaja emocje. Wchodze, sympayczna pani w recepcji. Pytam, wlasciwie przedstawiam sie:
- Witam, jestem Pani .... przyjechalam po swoja siostrzenice z polecenia pracownika socjalnego.
- Prosze usiasc, juz zapowiadam Pani przybycie okreslonym jednostka - jednostka... mysle, siadajac na calkiem wygodnych kanapach. Czekam niecale 10 minut. Podchodzi do mnie kobieta i zaprasza do pokoju na omowienie pewnych kwestii.
- Gdzie jest moja siostrzenica? - pytam z zamiarem wyrwania jej ze szponow biurokracji i ruszenia w kierunku cieplej lokalizacji.
- Niebawem sie tu zjawi, ale moze w pierwszej kolejnosci przedstawie Pani problematyke zajscia a nastepnie przedstawie pracownika socjalnego, ktory bedzie sprawowal opieke nad pani siostrzenica podczas pobytu u Pani - zatem slucham. Oczekujac na szybkie zestawienie mysle caly czas o tej malej istocie, Nie widzialam jej od ponad miesiaca bo siostra miala znowu problem ze soba i ukarala Nas nie pozwalajac sie widziec z dzieckiem... dziecmi (jest jeszcze drugie).
- Pani siostrzenica od powrotu po przerwie świątecznej wykazywala kolejno bardzo niepokojące objawy dziecka prześladowanego w sensie fizycznym i mentalnym. Juz od dawna pani siostra jest na celowniku i staralismy sie z nia wspolpracowac jesli chodzi o relacje miedzy nia a siostrzenica. Niestety nauczycielki mialy juz dosc braku odpowiedzi na wiele kwestii w tym frekwencja dziecka w szkole, ubiór zachowanie i wyglad. Dzis nastąpił przelom, dyrektor szkoly zadzwoniła po służby lokalne i dziecko przeszlo szereg testów - nie rozumiem, jakich testow (te ich pieprz.... testy) - siostrzenica zostala poddana obdukcji lekarskiej calego ciala oraz tak zwanemu badaniu na tle przestepstw seksualnych - zamarlam - dlatego wyjasnie moze w czym rzecz od poczatku.
Slucham i nie moge uwierzyc w to co slysze. Znecanie sie psychiczne, fizyczne, glodne dziecko, brak odpowiedniego stroju, siniaki, niska frekwencja w szkole, braki w edukacji, problemy z nawiązaniem konatktu i agresja wobec innych, malowidła czarnych postaci i szereg innych dramatycznie brzmiących wydarzeń. DOSC. Nie chce juz tego słuchać blagam juz mam dosc. Pragne jednego - bardzo mocno ja do siebie przytulic.
Pracownik społeczny wymienia dalej ta litanie w miedzyczasie przychodzi drugi. Przynosza papiery... obudz sie, czytaj! Czytam, pytam, slucham co obiecuja - pomoc psychologa, pomos finansowa, wsparcie i wspolprace. Brzmi jak jeden wielki kontrakt jako tymczasowe rozwiazanie warunków obecnie panujących. Gdzie jest Nasza mala istotka?
- Rachel, psycholog przyprowadzi zaraz siostrzenice. Dostala posilek, sok i przekaski. Przeszla trudny dzien prosze jej to wynarodzic - przepraszam co, ja ma jej to wynagrodzic, gdzie do ku... jest rodzicielka - z opowiadan psycholog wiemy, ze jest Pani blisko z dziewczynka.
Zawsze bylam od dnia jej narodzin a nawet dalej, od chwili gdy dowiedzieliśmy sie, ze jej rodzicielka jest przy nadziei. od samego początku byla przeznaczona komus innemu. Osoba, ktora dala jej zycie nie ma prawa mianowac sie matka - matki nie robia takich rzeczy. Otwieraja sie drzwi i co widze... ta cudna, poszarpana emocjonalnie istotke. Obciela jej wlosy w wersji jestem chłopakiem, potargala jej emocje traktując ja jak równa sobie przeciwniczke, blada buzia, niedowaga, podarte ciuchy, przypalony prawy rękaw kurtki od papierosa. Kurtka od Nas, pamietam nawet kiedy ja kupilismy. W reku trzyma torbe papierowa z jedzeniem. Kiedy na mnie spjrzala wiedzialam juz wszystko, rzucila sie wrecz na mnie. Nigdy nie czulam tak mocnego uscisku dziecka, nigdy tak poruszajacego wyznania ''ciociu jestes'' - a gdzie mialabym byc? Kochamy cie, zabieram cie stad. Zegnam sie ze wszystkimi i zakanczam wszelie dyskusje. Podaje dane i umawiam sie na wizyte domowa.
Bedzie dobrze.
Niestety realia daly Nam przedsmak kilku porazek, zawodow i zwrotow akcji. Zycie dalo Nam w kosc - o tak i nie boje sie o tym napisac. Nie mam czego sie wstydzic, niechaj wstydza sie wszyscy, ktorzy byli odpowiedzialni za tragedie jaka spotkala ta istotke. Zabawa dopiero sie rozpoczela a caly 'fun' nie mial miejsca, zadnego prawa bytu. To byla walka z wiatrakami a dziecko bylo karta przetargowa rodzicielki. Teraz juz wiem, jako kobieta, matka, przewodniczka, powierniczka i moglabym wymieniac jeszcze kilka minut, ze poznajesz swoja moc w momencie gdy bardzo chcesz usczesliwic nie siebie a najważniejsze osoby w okolo. To nie jest uszczęśliwianie na sile tylko z pobudek czysto rodzicielskich. Juz niebawem poznacie kolejny fragment tego wpisu.
Pozdrawiam.
Wyspa Pani M
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)