''Od tego punktu rozciągała się równina naszej codzienności. Obawiałam się, że wcześniej czy później powszedni biwak, przeżuwanie zawsze tych samych potraw skoroduje nasz związek i że pewnego dnia rozczarowanie wśliźnie się do naszego mieszkania między warstwami żaluzji wraz z szarym światłem pochmurnego poranka. Każde z nas zacznie myśleć o sobie osobno, o własnych problemach, własnych planach, jedno oddzielnie od drugiego. Także na nas spłynie ten cienisty welon okrywający ludzi, kiedy kończą się złudzenia, a wraz z nimi dobroczynna ślepota, dzięki której bledną niedoskonałości partnera. Tak dzieje się najczęściej, to właśnie przytrafiło się moim rodzicom. Ojciec był szczęśliwy, kiedy wychodził rano z domu, a matka z zadowoleniem wdychała zapach swojej samotności. Co nie znaczy, że się nie kochali i nie szanowali.''
Margaret Mazzantini – Powtórnie narodzony
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)