Gdy czas na relaks skupia uwage tylko na Tobie wowczas mozemy mowic o prawdziwej istocie tego sportu... ba uzytkowej formie odpoczynku jaka staje sie czysta niechec do wszystkiego i blogie lenistwo. Bo tak naprawde nalezy sie kazdemu z Nas. Czyz nie?
"Kilku to już moralistów zanotowało, że w ogólności, co się tyczy wykształcenia umysłowego, kobiety stoją u nas wyżej od drugiej wąsatej połowy rodzaju ludzkiego, i tak jest w istocie, a ja bym dodał, że wolą i charakterem od niej są daleko wyższe."
Zatem podazajmy tym tropem... gdy kobieta mowi, ze potrzebuje relaksu i ma w zamiarze dokonac tej czynności zazwyczaj bywa tak, iz w drodze do spa zrobi pranie, ogarnie po drodze nielad, umyje zaległe naczynia, wyciagnie pranie i moglabym tu wymienic ciag poszczególnych czynności Zanim dotrze do lazienki - a jest to mega wyczyn - kilka razy powroci aby zabrać inne rzeczy, przy okazji sprzatnie rzeczy w korytarzu itp. Droga kobieto idźże do tej łazienki, wez kapiel, naloz maseczke na twarz, napij sie lampki wina, poczytaj ksiazke. To chyba nie jest takie trudne. Prawda? A jednak jest. Wiekszosc z Nas zanim trafi na to ''nasze'' miejsce podarza sladem przekonania, ze wszystko musi byc na tip toe... nie musi, dom to nie muzeum a zycie jest jedno. Uroda przemija bo nie dbamy o te krotkie chwile dla Nas samych, dobre samopoczucie ucieka bo zmeczenie bierze gore a stresy prowadza do nieporzadanych skutków jakim sa choroby. Czasami bywa i tak.
''O tym, co jest nie tak, należy mówić sobie na bieżąco i wprost.
Nie czekać, aż się przeleje, bo ze ścieraniem możecie nie nadążyć. Tak umiera miłość.
Nie z powodu kłótni, lecz milczenia.''
Kiedy dojdzie do Ciebie droga kobitko, ze relaks jest bardzo wazny - w domu sa tez inni czlonkowie, osiedlency, mieszkancy i jak inaczej jeszcze ich zwiedzie. Kazdy powinien miec jakies obowiazki a roszczenia powinny byc rozpatrywane w urzedzie miejskim a nie w domostwach. Podczas konwersacji z rownymi koleżankami czy znajomymi naslucham sie zbytnio i wlasciwie nie mam pojecia jak to wszystko ugryzsc. Gdy slysze, ze ona wszystko a on nic bo ciezko pracuje i jest zmęczony - okay, taki standard ale czy wszedzie i zawsze tak jest. Bywa roznie w roznych rodzinach. Tylko chyba zapomnieliśmy co oznacza partnerswo. Czasami slysze historie zrobie wszystko dla niego, jesli bedzie trzeba przeprowadzimy sie jeszcze raz, jesli bedzie trzeba zrezygnuje ze studiow... dlaczego Ty, droga kobitko? Najbardziej jednak rozbrajające sa sytuacje podczas, ktorych dowiaduje sie jak kobiety potrafia sie poświecić w sprawie kariery partnera. Ile zrobia aby on osiagnal upragniony sukces, by byl usatysfakcjonowany, by pelnia jego szczęścia byl awans, grubszy portfel a potem mniej czasu, wyjazdy - delegacje itp. Nie pojmuje tez szeroko rozumianego tematu sex-u w ramach obowiązku. To jest dla mnie jednak dosc specyficzna sprawa - rozumiem, sex jest mega wazny i dobry na wiele rzeczy ale jesli obie strony maja na to ochote i wykazuja takie zapotrzebowanie. Obycie w tych sprawach nie jest mi obce i nie mam zamiaru sie wypowiadac za dane jednostki jednakże nie pojmuja on chce - ja musze. Wybaczcie ale wynika to moze z sytuacji, z ktora sie nie spotkalam. Zazwyczaj chce, chcialam i mialam chote. Nie ma znaczenia czy to wynika z faktu, ze jest to wlasciwa osoba... czasami przypadkowa moze okazac sie inspiracja albo notoryczne incydenty wielkim przypływem emocji i doznan jakie wlasnie sa Nam potrzebne. Tak uwazam, to jest tylko moje skromne zdanie i nie bede podarzac tropem nadużyć w tej kwestii. To wszystko jest indywidualna sprawa - ale pozniej nie obwiniajmy partnerów za pewne wydarzenia gdy nie jestesmy szczere i lojalne wobec samych siebie. Podazajmy i my za swoimi pragnieniami.
"Sekret zdrowia dla umysłu i ciała to nie opłakiwać przeszłości, nie martwić się o przyszłość lub oczekiwać problemów, ale żyć mądrze w chwili obecnej."
- Budda Siakjamuni
Dobrej nocy!

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)