Czy mieliscie okazje kiedys zwiedzic Prowansje?
Razu pewnego wybrałam sie tam z moja znajoma i urzekło Nas to miejsce. Nie bede Wam opisywac calego przebiegu wycieczki ale warto wczesniej sie rozejrzeć i sprawdzic w jakie miejsca sie wybrac i jakie kierunki obrac na kolejne wycieczki. Cala przygoda rozpoczela sie lotem z lotniska Gatwick do Nimes. Byla jesień a we Francji wciaz pogoda dopisywała. Prosto po przylocie zdecydowałyśmy sie na zakup weekendowego biletu na pociagi po Prowansji. I to byl doskonaly wybór. Wówczas bilet turystyczny kosztowal 20 EURO i mogłyśmy jeździć pociagami lini TGV w drugiej klasie po calej Prowansji. Zatem jak sie domyślacie weekend byl bardzo żywiołowy i pelen urozmaiceń.
Prowansja jest duża a jak wiecie jest to region historyczny, kulturowy ale też geograficzny. Ciężko powiedzieć „zwiedzałem Prowansję”, bo na to potrzeba zapewne trzech tygodni. Uwzględniając wieczory i noce przy winie jednak jak każdy słynny region, również Prowansja ma swoje „serce”. Dla Toskanii będą to np. okolice Sieny i Val d’Orcia. Taką esencję, wisienka na torcie w której nagromadzono najwięcej pocztówkowych obrazków, najwięcej miejsc o znaczeniu historycznym, najwięcej winnic, punktów widokowych, pięknych krajobrazów a w tym przypadku jeszcze – lawendowych pól znalazlo sie miejsce dla Luberon. A dokładnie kotlina Luberon-Vaucluse. Region ten otoczony jest niewysokimi górami aż z trzech stron. Jest żyzną równiną, osłonięta od wiatru i wystawioną jak patelnia na słońce. Od czasu do czasu ubogaconą niewysokimi wzgórzami, ale nie tak jak w Toskanii. Po północnej stronie majaczy bielejący szczyt Mont Ventoux. Masyw Mały Luberon, porośnięty cedrami i piniami oddziela równinę od pozostałej części, tej bliższej Aix En Provence. I tak schowany region dziś nazywany jest jednym z najbardziej romantycznych miejsc w Europie. Ale zanim tam dotarłyśmy zwiedzilysmy kilka miasteczek. Pierwszym bylo Nimes.
Antyczne Nemausus leży na zachodzie Prowansji, niedaleko Awinion i Arles. Przed wiekami było ważną kolonią rzymską leżącą na trasie Via Domitia z Włoch do Hiszpanii. Czas rozkwitu miasta przypadł na II w.n.e. W tamtym okresie posiadało wszystkie ważne rzymskie zabudowania cechujące miasta o większym znaczeniu. Niestety niewiele z nich zachowało się do dzisiaj. Można jednak podziwiać kilka antycznych obiektów, a także korzystać z typowo prowansalskich uroków okolicy. Nimes to miasto bardzo ładne, ciekawe, kulturowe i pelne atrakcji. Przede wszystkim więcej tu zieleni i przestrzeni. Mniejsza wydaje się jedynie antyczna arena, na której także odbywają się co roku korridy, walki z bykami. Arena w Nimes to z pewnością główna atrakcja miasta. Zaledwie kilka minut spacerem dalej leży kolejny ciekawy obiekt. To La Maison Carrée – Kwadratowy Dom, który faktycznie jest prostokątny. Dawniej pełnił rolę świątyni, a dzisiaj można w nim obejrzeć film o historii miasta. Kolejnym przystankiem było miasto Arles - to jedno z miast założonych przez Greków ponad 2 tys. lat temu i później zdobytych przez Rzymian. W okolicy miasta Cezar przydzielił grunty swoim żołnierzom jako wynagrodzenie za walkę dla jego imperium. Samo miasto szybko zyskało strategiczne znaczenie na rzymskiej mapie i było nazywane Małym Rzymem. Przyczyniło się do tego przede wszystkim idealne położenie, u ujścia Rodanu. Rzeka pozwalała transportować produkty, a port w Arles służył także celom wojennym. W tamtych czasach morze było znacznie bliżej miasta niż obecnie, dlatego turyści czasami dziwią się słysząc o nadmorskim charakterze miasta. Zwiedzanie Arles jest proste i możliwe podczas pieszej wycieczki. Niemalże wszystkie atrakcje są skupione w obrębie starego miasta. Stanowią je przede wszystkim starożytne zabytki, wspaniałe prowansalskie kamienice i wąskie uliczki. Najważniejsze zabytki zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, co podkreśla wagę tych obiektów. Wśród nich znajdziesz:
*Arenę Arles (Arènes d’Arles), która w czasach rzymskich mieściła 20 tys. widzów. Dziś odbywa się tu słynna korrida.
*Teatr antyczny (Théâtre Antique), którego ruiny można podziwiać tuż obok areny. Niestety ten obiekt jest najsłabiej zachowany. Przez stulecia czerpano z niego budulec dla okolicznych kościołów i domostw, a proceder został zatrzymany dopiero w XVII w.
*Kryptoportyki (Cryptoportiques du Forum) – podziemne tunele, które miały służyć jako skład zboża, jednak w środku panowała i do dzisiaj panuje zbyt duża wilgotność. Wejście do nich znajduje się w budynku merostwa. Osobiście uważam je za najmniej ciekawą atrakcję, ponieważ krypty są w zasadzie puste.
*Termy Konstantyna (Thermes de Constantin), których mury można zobaczyć tuż przy Rodanie. Niewiele zostało z dawnych łaźni, ale to wciąż żywa pamiątka imperium.
*Cmentarz Alycamps – swego czasu jeden z najbardziej popularnych cmentarzy Europy. Leżał tu św. Trofim, pierwszy biskup Arles, a majętnym zmarłym stawiano niezwykle zdobione sarkofagi. O dawnej popularności tego miejsca niech świadczy fakt, że ciała zmarłych spływały z daleka Rodanem z monetami w ustach jako zapłata, a następnie były wyławiane i grzebane właśnie na Alyscamps. Po przeniesieniu zwłok św. Trofima cmentarz stracił na znaczeniu, a cenne sarkofagi zaczęły służyć jako prezenty dla odwiedzających okolicę władców i bogaczy. Zachowane nagrobki można dziś zobaczyć w Muzeum Archeologicznym w Arles. Podobno na Alyscamps pochowano także rycerza Rolanda upamiętnionego w Pieśni o Rolandzie. Sam cmentarz został z kolei opisany w Boskiej Komedii Dantego.
*Kościół św. Trofima (Église Saint-Trophime) znajdujący się na Placu Republiki. Wewnątrz są m.in. relikwie Jana Pawła II, a najbardziej zachwyca zdobny portal z XII w.
*Muzeum Archeologiczne (Musée départemental Arles antique), w którym znajdziemy bardzo ciekawe rekonstrukcje antycznego Arles i jego kluczowych obiektów, wspomniane wcześniej sarkofagi, a także wydobytą z mułów Rodanu antyczną łódź handlową.
*Musée Réattu – muzeum z dziełami lokalnych malarzy, w którym znajdują się także ciekawe wystawy czasowe oraz dzieła Picassa. Obiekt mieści się w budynku należącym dawniej do Kawalerów Maltańskich.
*Muzeum Entograficzne Regionu (Museon Arlaten), w którym zobaczyć można, jak dawniej żyło się na Prowansji. Obiekt założył sławny poeta i noblista Frederic Mistral.
Prowansja to wiele magicznych miejsc, których zwiedzanie pozostawia niezapomniane wrażenia. Część z nich to te zaprezentowane w kadrach filmowych. Nie tylko malo znanego filmu z Rusell Crowe ''Dobry Rok''.
Oprocz tego warto zwiedzic poszczegolne miejscowosci:
*Saint Saturnin les Apts
*Szlak Ochry
*Rousillon
*Gordes - Kolejnym miejscem pojawiającym się w filmie jest rozłożona na wzgórzu miejscowość, w której znajdował się filmowy notariusz z filmu ''Dobry Rok''. Miejscowość ze względu na swój niesamowity urok nazywana jest Partenonem Prowansji. Dojeżdżając do niej zatrzymujemy się na miejscu widokowym i podziwiamy niezapomniany widok.
*Opactwo Senanque
*Bonnieux
*Lacoste
*Menerbes
*Pola Lawendowe w Luberon
Najważniejsze miejsce, w którym rozgrywa się większość akcji to winnica, nazwana przez nas Chateau Natalie, od imienia właścicielki, której rodzina od wielu pokoleń produkuje wyśmienite wino Côtes du Luberon.
Polecam goraco kazoo z tech miejsc! A juz niebawem cos niecos o riwierze francuskiej.
Razu pewnego wybrałam sie tam z moja znajoma i urzekło Nas to miejsce. Nie bede Wam opisywac calego przebiegu wycieczki ale warto wczesniej sie rozejrzeć i sprawdzic w jakie miejsca sie wybrac i jakie kierunki obrac na kolejne wycieczki. Cala przygoda rozpoczela sie lotem z lotniska Gatwick do Nimes. Byla jesień a we Francji wciaz pogoda dopisywała. Prosto po przylocie zdecydowałyśmy sie na zakup weekendowego biletu na pociagi po Prowansji. I to byl doskonaly wybór. Wówczas bilet turystyczny kosztowal 20 EURO i mogłyśmy jeździć pociagami lini TGV w drugiej klasie po calej Prowansji. Zatem jak sie domyślacie weekend byl bardzo żywiołowy i pelen urozmaiceń.
Prowansja jest duża a jak wiecie jest to region historyczny, kulturowy ale też geograficzny. Ciężko powiedzieć „zwiedzałem Prowansję”, bo na to potrzeba zapewne trzech tygodni. Uwzględniając wieczory i noce przy winie jednak jak każdy słynny region, również Prowansja ma swoje „serce”. Dla Toskanii będą to np. okolice Sieny i Val d’Orcia. Taką esencję, wisienka na torcie w której nagromadzono najwięcej pocztówkowych obrazków, najwięcej miejsc o znaczeniu historycznym, najwięcej winnic, punktów widokowych, pięknych krajobrazów a w tym przypadku jeszcze – lawendowych pól znalazlo sie miejsce dla Luberon. A dokładnie kotlina Luberon-Vaucluse. Region ten otoczony jest niewysokimi górami aż z trzech stron. Jest żyzną równiną, osłonięta od wiatru i wystawioną jak patelnia na słońce. Od czasu do czasu ubogaconą niewysokimi wzgórzami, ale nie tak jak w Toskanii. Po północnej stronie majaczy bielejący szczyt Mont Ventoux. Masyw Mały Luberon, porośnięty cedrami i piniami oddziela równinę od pozostałej części, tej bliższej Aix En Provence. I tak schowany region dziś nazywany jest jednym z najbardziej romantycznych miejsc w Europie. Ale zanim tam dotarłyśmy zwiedzilysmy kilka miasteczek. Pierwszym bylo Nimes.
Antyczne Nemausus leży na zachodzie Prowansji, niedaleko Awinion i Arles. Przed wiekami było ważną kolonią rzymską leżącą na trasie Via Domitia z Włoch do Hiszpanii. Czas rozkwitu miasta przypadł na II w.n.e. W tamtym okresie posiadało wszystkie ważne rzymskie zabudowania cechujące miasta o większym znaczeniu. Niestety niewiele z nich zachowało się do dzisiaj. Można jednak podziwiać kilka antycznych obiektów, a także korzystać z typowo prowansalskich uroków okolicy. Nimes to miasto bardzo ładne, ciekawe, kulturowe i pelne atrakcji. Przede wszystkim więcej tu zieleni i przestrzeni. Mniejsza wydaje się jedynie antyczna arena, na której także odbywają się co roku korridy, walki z bykami. Arena w Nimes to z pewnością główna atrakcja miasta. Zaledwie kilka minut spacerem dalej leży kolejny ciekawy obiekt. To La Maison Carrée – Kwadratowy Dom, który faktycznie jest prostokątny. Dawniej pełnił rolę świątyni, a dzisiaj można w nim obejrzeć film o historii miasta. Kolejnym przystankiem było miasto Arles - to jedno z miast założonych przez Greków ponad 2 tys. lat temu i później zdobytych przez Rzymian. W okolicy miasta Cezar przydzielił grunty swoim żołnierzom jako wynagrodzenie za walkę dla jego imperium. Samo miasto szybko zyskało strategiczne znaczenie na rzymskiej mapie i było nazywane Małym Rzymem. Przyczyniło się do tego przede wszystkim idealne położenie, u ujścia Rodanu. Rzeka pozwalała transportować produkty, a port w Arles służył także celom wojennym. W tamtych czasach morze było znacznie bliżej miasta niż obecnie, dlatego turyści czasami dziwią się słysząc o nadmorskim charakterze miasta. Zwiedzanie Arles jest proste i możliwe podczas pieszej wycieczki. Niemalże wszystkie atrakcje są skupione w obrębie starego miasta. Stanowią je przede wszystkim starożytne zabytki, wspaniałe prowansalskie kamienice i wąskie uliczki. Najważniejsze zabytki zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, co podkreśla wagę tych obiektów. Wśród nich znajdziesz:
*Arenę Arles (Arènes d’Arles), która w czasach rzymskich mieściła 20 tys. widzów. Dziś odbywa się tu słynna korrida.
*Teatr antyczny (Théâtre Antique), którego ruiny można podziwiać tuż obok areny. Niestety ten obiekt jest najsłabiej zachowany. Przez stulecia czerpano z niego budulec dla okolicznych kościołów i domostw, a proceder został zatrzymany dopiero w XVII w.
*Kryptoportyki (Cryptoportiques du Forum) – podziemne tunele, które miały służyć jako skład zboża, jednak w środku panowała i do dzisiaj panuje zbyt duża wilgotność. Wejście do nich znajduje się w budynku merostwa. Osobiście uważam je za najmniej ciekawą atrakcję, ponieważ krypty są w zasadzie puste.
*Termy Konstantyna (Thermes de Constantin), których mury można zobaczyć tuż przy Rodanie. Niewiele zostało z dawnych łaźni, ale to wciąż żywa pamiątka imperium.
*Cmentarz Alycamps – swego czasu jeden z najbardziej popularnych cmentarzy Europy. Leżał tu św. Trofim, pierwszy biskup Arles, a majętnym zmarłym stawiano niezwykle zdobione sarkofagi. O dawnej popularności tego miejsca niech świadczy fakt, że ciała zmarłych spływały z daleka Rodanem z monetami w ustach jako zapłata, a następnie były wyławiane i grzebane właśnie na Alyscamps. Po przeniesieniu zwłok św. Trofima cmentarz stracił na znaczeniu, a cenne sarkofagi zaczęły służyć jako prezenty dla odwiedzających okolicę władców i bogaczy. Zachowane nagrobki można dziś zobaczyć w Muzeum Archeologicznym w Arles. Podobno na Alyscamps pochowano także rycerza Rolanda upamiętnionego w Pieśni o Rolandzie. Sam cmentarz został z kolei opisany w Boskiej Komedii Dantego.
*Kościół św. Trofima (Église Saint-Trophime) znajdujący się na Placu Republiki. Wewnątrz są m.in. relikwie Jana Pawła II, a najbardziej zachwyca zdobny portal z XII w.
*Muzeum Archeologiczne (Musée départemental Arles antique), w którym znajdziemy bardzo ciekawe rekonstrukcje antycznego Arles i jego kluczowych obiektów, wspomniane wcześniej sarkofagi, a także wydobytą z mułów Rodanu antyczną łódź handlową.
*Musée Réattu – muzeum z dziełami lokalnych malarzy, w którym znajdują się także ciekawe wystawy czasowe oraz dzieła Picassa. Obiekt mieści się w budynku należącym dawniej do Kawalerów Maltańskich.
*Muzeum Entograficzne Regionu (Museon Arlaten), w którym zobaczyć można, jak dawniej żyło się na Prowansji. Obiekt założył sławny poeta i noblista Frederic Mistral.
Prowansja to wiele magicznych miejsc, których zwiedzanie pozostawia niezapomniane wrażenia. Część z nich to te zaprezentowane w kadrach filmowych. Nie tylko malo znanego filmu z Rusell Crowe ''Dobry Rok''.
Oprocz tego warto zwiedzic poszczegolne miejscowosci:
*Saint Saturnin les Apts
*Szlak Ochry
*Rousillon
*Gordes - Kolejnym miejscem pojawiającym się w filmie jest rozłożona na wzgórzu miejscowość, w której znajdował się filmowy notariusz z filmu ''Dobry Rok''. Miejscowość ze względu na swój niesamowity urok nazywana jest Partenonem Prowansji. Dojeżdżając do niej zatrzymujemy się na miejscu widokowym i podziwiamy niezapomniany widok.
*Opactwo Senanque
*Bonnieux
*Lacoste
*Menerbes
*Pola Lawendowe w Luberon
Najważniejsze miejsce, w którym rozgrywa się większość akcji to winnica, nazwana przez nas Chateau Natalie, od imienia właścicielki, której rodzina od wielu pokoleń produkuje wyśmienite wino Côtes du Luberon.
Polecam goraco kazoo z tech miejsc! A juz niebawem cos niecos o riwierze francuskiej.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)