Dziecięco Proste

''Tonem podstawowym w harmonii rodzinnej musi być zawsze krzyk dziecka, inaczej będzie brakować najważniejszego głosu."

''Post - psychologiczne pierdy'' - zapewne borykacie sie z tym tematem. Kiedys bylo inaczej i nikt nikogo nie osadzal o wychowawcze metody. Fakt czasy tez sa inne a dostep do internetu i mediow spolecznosciowych zdominowal mysli egzystencjonalne dzieci. Jednak w gruncie rzeczy to Nasza wina, dorosłych, rodziców, opiekunów. Realnie zapatrując sie na potrzeby dzieci nie bierzemy pod uwage tych podstawowych. Dzieci zabijaja nudę i czas poprzez wkraczanie w wirtualny swiat - nie dojrzewaja tym samym tak ja bynajmniej moj czy Wasz rocznik mial okazje tego doświadczać co nie oznacza wcale lepiej lub gorzej. Nie jestem ekspertem bo nie mam wykształcenia pedagogicznego, jedynie co mogę ofiarowac mojej siostrzenicy to moje doświadczenie w tej kwestii. Jako niania pracowalam z dziecmi juz będąc w liceum, staralam sie nie tylko dorobic ale i zrozumiec każde dziecko, bo jak wiadomo kazde jest inne. 

''Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć. Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarzyło, rany w sercu są już zbyt głębokie.'' 
-Carlos Ruiz Zafón

Usłyszałam raz w zyciu, ze nie mam doświadczenia w wychowywaniu dzieci, i ze nie powinnam sie wtrącać do wychowywania dzieci. Najlepsze jest to, ze wyszlo to z ust osoby, ktora kilka lat pozniej udowodnila jak bardzo sobie nie radzi z ciezarem wychowawczego trudu. Nigdy nikt nie narzekal na to jak zajmowałam sie pociechami, jak podchodzilam do kar i nagrod, jak znosilam chimery dzieci. Nigdy nikt mi nie zarzucil braku podejścia wychowawczego do dzieci lub braku troski wobec ich zadan, zażaleń czy wymagan. Osoba, ktora mi zarzuciła poraz pierwszy brak kompetencji w tej kwestii byla moja siostra, ktora zarzekala sie przez cale zycie, ze nigdy dzieci nie bedzie miala bo ja to nie kreci. A gdy pojawiło sie jej pierwsze dziecko nie potrafiła sie odnalezsc w roli matki. Nasze proby niesienia pomocnej dloni na nic sie zdaly a z czasem tylko Nas upewniły  ze niektorzy nie potrafia udzwignac ciezaru rodzicielstwa. Teraz wiem, ze to nie ciezar tylko podejscie do sprawy, poswiecenie, oddanie, zaangażowanie i bezwarunkowa milosc. Ta sama osoba, ktora zarzuca mi fakt, ze nie jestem rodzicem i nie mam podejscia adekwatnego do sprawy na dzien dzisiejszy nie potrafi slowa zamienic ze swoja coreczka, nie potrafi sie zainteresowac co robi, jak zyje, co ja cieszy. Nie potrafi odnalezsc jezyka z dzieckiem - ba, bo go nigdy nie bylo; nie potrafi odezwac sie, stosuje przemoc i słowne nekanie wobec wlasnej pociechy; nie potrafi od tak powiedziec ''przepraszam'' aby wykreować w dziecku wizje prawdziwej matczynej troski. Ta sama osoba na dzień dzisiejszy od ponad roku czasu nie kontaktuje sie z dzieckiem, pozbawila ja nadzieji i perspektyw na przyszlosc jako pojecie prawdziwej rodziny.  Ta sama osoba nie potrafi przyjść i wyjaśnić wlasnemu dziecku dlaczego tak zrobiła, dlaczego potrafi zajac sie drugim dzieckiem a ta pierworodna nie. Dlaczego ta osoba pozbawiona uczuć nie potrafi czynem, gestem udowodnic tej 9-latce, ze jednak ja kocha, ze bedzie walczyc o jej względy, ze pokarze jej troske i zamilowanie do bycia mama. Dlaczego ta osoba udaje przed wszystkimi, ze zajmuje sie dziecmi w tak troskliwy spokoj, ze samotnie je wychowuje i wpaja innym te pierdoly, o których ludzie wiedza, o których ludzie słyszą, a o ktorych nikt nie moze zapomniec. Jednak w tym wszystkim najbardziej niesprawiedliwe jest to, ze po środku tego egzystejcjanolnego melodramatu jest ta dziewczynka z bagażem doświadczeń,  odebranym dzieciństwem i pasmem wspomnień, o których mimo wszystko nie moze zapomniec. I najbardziej skomplikowany jest proces odbudowy w tej istocie wartości typu poczucie bezpieczeństwa,  idei bycia soba, samozadowolenia, akceptacji siebie samej i mase innych uwarunkowań, na jakie sklada sie etap dzieciństwa i proces wychowawczy.  

I ta osoba... niby, ze ja, bez doświadczenia i podejścia potrafilam (wciąż to robie) poswiecic siebie, swoje marzenia, swoje plany i ulubiona prace, poświecić swoje zycie osobiste i rozrywki na rzecz rozwoju i wychowawczego aspektu istoty, ktora od dnia narodzin pokochalam bezinteresownie. Potrafilam, staralam sie (nadal to czynie) ale czy cudow dokonalam? Dzieki wsparciu i bezinteresownej pomocy mojej ukochanej polowki dokonaliśmy rzeczy wielkich - dla Nas bardzo ważnych a dla mlodej osoby istotnych w jej rozwoju.  Aczkolwiek dla rodzonej matki to zawsze była kwestia funduszy i rozpuszczania dziecka poprzez proste czynności taie jak zapewnienie jej ubioru, książek, akcesorii do szkoly czy zabawek, ktore kazde dziecko raczy miec.  Kwestia funduszy? Tak. Wszystko kosztuje, czas, ktory poświęcasz na edukacje dziecka ma swoje echo w wynikach jakie osiaga dnia dzisiejszego. Wybywanie z dzieckiem gdziekolwiek, pokazywanie czegokolwiek wzbogaca doznania estetyczne i wzbudza zainteresowanie kultura, sztuka, historia, czymkolwiek co warte uwagi i poświecenia. Glupie kino czy przedstawienie w teatrze wzmaga apetyt na emocje, ktorych nie da film w telewizji. Prostota mysleniowego podejścia do kazdej sprawy, mozliwosc rozwiązywania i negowania konfliktów, uprzejme tolerowanie zachowan mniej akceptowalnych i chwalenie za dobre uczynki, rezultaty czy podejście do sprawy. Każda ścieżka edukacyjnego rozwoju sprzyja gdy nie brakuje podstaw wychowawczego aspektu: miłości, inicjatywy, wytrwałości a nade wszystko zainteresowania. 
               


Komentarze