Dziecięco Proste

“Nikt nie ma latwo...” 
Wracajac ostatnio z mojej ukochanej ojczyzny uslyszalam rozmowe dwoch kobiet. Nie dalo sie jej nie slyszec albowiem siedzialy tuz przede mna. Uslyszalam zdanie “nikt nie ma latwo” podczas konwersacji a raczej narzekania. Nie pojmuje tego typu zachowan tym bardziej w miejscu takim jak samolot. Wszystko jest dla ludzi ale jednak niektore sprawy powinny byc wyjawiane czasowo usytuowanych sytuacjach. Mialam tego Dnia naprawde szczescie - Na lotnisko odwiezli mnie rodzice i ciocia, ktorej nie widzialam ponad 8 lat. to bylo naprawde mile i zarazem wruszajace. Przy kontroli bagazu oczywiscie piszczalo Na moje fiszbiny a Pani celniczka uprzejmie mnie zrewidowala i z usmiechem szczerym potwierdzila. W miedzyczasie nastapila konwersacja z innym urzednikiem celnym, ktory zapytal czy mam butelke piwa w torbie. Odpowiednio zaprzeczylam bo byla to imitacja butelki z czekolady. Zaproponowalam, ze wyciagne i zaprezentuje- Pan celnik byl sklonny Ja skonsumowac. Jednakze dodalam iz jestem przy nadzieji i miewam rozne zachcianki co w moim przypadku mija sie z celem bo jest zupelnie odwrotnie I z czekolada jestem wrogiem. Udalo sie Bez konsumpcji zachowac butelke, ktora byla w prezencie. Z bagazem nie bylo juz pozniej problemu a w samolocie zajmujac miejsce 12B tuz przy wyjsciu ewakuacyjnym zostalam zaczepiona przez stewardese i poinformowana, ze nie moge siedziec Na obecnym miejscu. Przeniesiono mnie do rzedu 21 a wszystkie 3 miejsca byly dla mnie. Z czego oczywiscie ucieszylam sie najbardziej. 
Podczas mojej podrozy nastapila akcja “nikt nie ma latwo” I pomyslnie przeprowadzony dialog zamienil sie w wyliczanke problemow. Wszak kazdy je ma. Czyz nie? Pomyslalam wowczas, ze przeciez Ja nie Mam az Tak powaznych dylematow bo ludzie maja “przeciez gorzej” prawda? 
To, ze prowadze walke w sprawie mojej siostrzenicy, ktorej prawa zostaly totalnie pogwalcone, ze zmagam sie z choroba cyeilizacyjna Hashimoto (wedlug co nie ktorych to wymysl XXI wieku a w rzeczy samej jest to problem Na skale masowa), ze nie moge byc przy mojej mamie, ktora walczy ze swoimi chorobskami, ze stracilam ulubiona prace, ze raczej nikogo nie obchodzi los Naszej trojki a tym bardziej teraz gdy spodziewam sie dziecka po tylu latach w tym samym zwiazku. Moglabym wymieniac tutaj milion problemow i powodow, dla ktorych powinnam oddac sie w rece nedzy i rozpaczy ale tego nie czynie. Zycie wbrew pozorom jest piekne i nikt mi nie odbierze wspomnien a tym samym marzen. Nikt nie zabroni mi walczyc, dzialac i isc do przodu. Tak, owszem “nikt nie ma latwo” dlatego doceniam wszystko co mam, wszystko co osiagnelam, wszelkie dobro, ktore mnie spotkalo. A najbardziej doceniam fakt, ze moglam malej istocie oddac czesc siebie aby ja wychowac tak i na ile moge, bym mogla jej przekazac te wartości, które wpajała mi zawsze moja mama. Tak naprawdę nie wiesz na kogo wyrosnie pociecha, kim bedzie i jak jej losy sie potocza - tak naprawdę nie masz na to wpływu. Dlatego mimo wszystko warto wypracować sobie pewien schemat wychowawczy, pewne wartości przyjąć za priorytetowe a inne z czasem wdrażać w zachwiane emocjami zycie (...) 

 ''Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.

Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.

Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.

Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.

Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.

Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.

Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.

Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.

Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.

Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.'' 

— Ronald Russell  




Komentarze