Dziecieco Proste

Wszak jestem... tak zaczela te riposte dziecina w wieku okrojonego dzieciństwa. Spadla z nieba by rozwikłać zagadke zbyt szybkiego dorastania. Nie kazdy tak potrafi, nie kazdy tak moze... ona musiała.  Pelna obaw o swoja przyszlosc dramatycznie poszukiwala pomocy, okrzykiem rozpaczy wrecz szukala drogi, ktora mogłaby sie kierowac, ktora dalaby jej to światełko nadzieje, przychylila rabka wiary i nadziei. 

"Niewielu rodziców poświęca dziś uwagę temu, co dzieci do nich mówią. Starodawny szacunek dla młodzieży szybko zanika."

Szukajac w ten sposób swojej drogi odnalazla cos jeszcze. Odnalazla siebie, swoje potrzeby i cele, odnalazla to czego nie mogla zaznac na dana chwile, co sie jej należało a o co walczyc nie chciala bo i tak nie widziala w tym wiekszego wymiaru, sensu czy znaczenia. Nikt tak naprawde sie nia nie zajmowal, o nic nie pytal, nie dbal o jej potrzeby. Jedyne co czyniono przeciwko jej egzystencji to dyscyplina z wyrzeczeniami, pelen obraz wulgaryzmu jakim staje sie pojecie prawdziwego dzieciństwa  A najgorsze to odnalezienie siebie posrod tej sytuacji, gdy jedyny oprawca powinien wspierac i kochac do utraty sil. Tymczasem ten jedyny oprawca wdrażał jakies niesmaczne zasady gry, ktore staly sie dla niej okrutnym torem przeszkod. Ten oprawca przeciez nie mial beznadziejnego dzieciństwa - wrecz odwrotnie mial cudowne, pelne milosci obojga rodziców  dziadkow, coroczne wakacje, wlasny pokoj, otoczony troska i miloscia na jakie zasluguje kazde dziecko. Dlaczego zatem taki ktos, taki oprawca zneca sie nad swoim malo dojrzalym zyciem poprzez unieszczesliwianie poczetego dziecka? Dlaczego wbrew pozorom ten oprawca pozbawil szczęścia i samych pozytywów zycia swojego potomka? Mam pewien obraz i wizje spekulacyjna, jak i dlaczego ale nigdy nie mozna byc pewnym niczego. Czas leczy rany, czas oddaje cześć przyszłości - nie do konca sie z tym zgadzam albowiem niezagojone rany beda rozdrapywane dnia kazdego, gdy najdzie Nas ochota... zatem co taka dziecina ma myslec, czuc i czynic gdy ten etap ponownie ja natchnie, nadejdzie?  

''Spośród wszystkich wizji czystej błogości, wyśnionych przez lud i poetów, dla mnie najwyższą i najbardziej tkliwą była zawsze ta pochodząca z nasłuchiwania harmonii sfer. O nią ocierały się moje najgłębsze i najzłocistsze marzenia - między jednym i drugim uderzeniem serca słyszeć, jak rozbrzmiewa kosmiczna budowla i wszelkie życie w swej tajemnicy, przyrodzonej harmonii. Ach, jak to możliwe, by życie było tak chaotyczne, rozstrojone i zakłamane, by wśród ludzi panowało kłamstwo, zło, zazdrość i nienawiść, gdy przecież każda najdrobniejsza pieśń i najskromniejsza muzyka wyraźnie głosi, że czystość, harmonia i braterskie współbrzmienie jasnych dźwięków otwiera niebo!''

Any nie przeinaczac faktów  precyzyjnie dziecina dobrała strategie obronna. Jednak pomimo, ze bronila sie dlugo i szlachetnie, chroniąc przy tym tych, ktorych bardzo kochala, za ktorymi bardzo tęskniła  Wszak nie traciła nadziei jednak opuściła ja wiara w dobrej jutro, w dobre wspomnienia, w dobre i mile sytuacje. A gdy juz opuściła ja wiara z calym impetem wydarzenia zmieniły obrót jej zyziowego zawirowania. Ta egzystencja dobijała dziecine, zabijala jako dziecko od srodka, poprzez jej duchowa przemiane do czasu gdy swiat wreszcie zaplanowal jej inny los. W ten zawiklany i melancholijny sposób wydostala sie z kajdan niemocy, przemocy i bolu. Wydostala sie na zewnatrz w starej skorupie ale juz z nowym,  ciekawym, żywym i swietlistym podejściem.

''...życie nie jest heroicznym poematem z rolami bohaterów i podobnych postaci, lecz tylko mieszczańskim salonem, gdzie człowiek w zupełności kontentuje się jedzeniem i piciem, kawą i pończochą robioną na drutach, partią taroka i słuchaniem radia. A kto pragnie czegoś innego i co innego w swym sercu chowa, a mianowicie: bohaterstwo i piękno, kult wielkich poetów lub kult świętych, ten jest głupcem i Don Kichotem.''   

Dziecina barw nabrała  zyciem zyc zaczela a i nowa droge obrala by moc realziowac te pelne ekspresji zdarzenia, zamierzenia i marzenia. Bo tak naprawde tylko marzenie jedno dalo jej sile: bys czszesliwa, zyc pelnia zycia, tu i... teraz. 

''A jeśli w szczególnie uzdolnionych i subtelnie ukształtowanych duszach ludzkich zaświta przeczucie ich złożoności, jeśli one, jak każdy geniusz, przełamią urojenia swojej jedyności i poczują się wiązką złożoną z wielu jaźni, wystarczy, aby to ujawniły, a natychmiast zamknie je jedność, przywoła na pomoc naukę, stwierdzi schizofrenię i uchroni ludzkość przed wysłuchaniem od tych nieszczęśliwców głosu prawdy.''


   

Komentarze