Dziecieco Proste

Rozczarowanie... gdy ktos mi opowiada jak bardzo poszkodowany jest bo zycie mu tak nie wiele dalo a wrecz tyle odebralo... powiedzmy sobie szczerze, jesli ktos odchodzi... robi to z jakiegos powodu. Jesli ktos umiera - tak byc musialao, los szykuje kazdemu z Nas to samo zakonczenie. Ale gdy ktos mi opowiada, ze nie mogl dostac swojego ulubionego wina w mega ''posh'' restauracji bo sie skonczylo i z tego powodu wybuchla awantura - mam ochote uderzyc ta osobe w twarz. Inny przyklad? Prosze bardzo... ach, bo wiesz prawnik tyle nas kosztuje, to wszystko jest depresyjnie zaprogramowane tylko po to by nas sciagac jeszcze bardziej w dol, do poziomu gdzie musze zryzygnowac ze wszystkiego - po czym po 10 minutach dowiaduje sie, ze jada na wakacje na Hawaje. Jeszcze jeden moze przytocze... bo wiesz moja zona jest tak chora, musi brac leki do konca zycia, przy czym pracuje, bierze zasilki i korzysta z zycia na calego, nie widac zeby byla przez los poszkodowana - dziecko zdrowe, dobrze sie chowa, stac ich na wiele. Przepraszam, ale o co chodzi, tak naprawdę, no o co? Czy aby przekierowanie na posiadanie bylo najważniejszym priorytetem? Niestety. Do czego zmierzam? Nie potrafimy doceniac prostych chwil, nie potrafimy walczyc do konca, poddajemy sie bo nam sie nie chce. I tak powtorze sie raz jeszcz, nie znosze jak ktos mi mowi: ''jak nie ty to kto?'' albo ''podziwiam was jesteście tacy odważni'' - cholera jasna, co ma tutaj odwaga do czynienia??? Ludzie!!! Silna wola, zaangażowanie i uczucia! Jest moc tylko w tym co czujesz, ze robisz z pokora i oddaniem. Bez funduszy, bez mozliwosci, bez przyszłości a tym samym bez wiary w lepsze jutro - bo słuchając co chwile, na sama mysl o tych slowach ''bedzie dobrze, bo musi'' mam odruchy wymiotne i czuje jak kiszki werbuja moj zoladek. Takze nie zrozumncie mnie zle, ale problemy niektórych z Was sa tak blache, ze wstydzilabym sie opowiadac o nich. Ludzie maja naprawdę ciezka sytuacje, problemy, ktore ciągną sie za nimi w nieskonczonosc a mimo to bije od nich blask i poczucie bycia szczęśliwym, bycia tu i teraz!!!  

Jak komuś życie krzywo się ułożyło (...) i jest sam, to robi się trochę dziwny i nieraz głupie pomysły przychodzą mu do głowy.

I wszak zycie mnie nie rozpieszcza... tak, bo troszke wybralo dla mnie inna droge to i tak sie nie poddaje, nie rezygnuje, walcze do konca. Taka natura i tak tez probuje wychowac Pania M... moja siostrzenica to wie, jest twarda jak jej prababcia, ktora cale zycie poswiecila innym, przez cale zycie zajmowala sie chorymi z rodziny - najpierw ciocia schorowana, ktora nie chodzila potem swoim mezem, ktory nieco poddal sie chorobie. W miedzyczasie miala checi by zajmowac sie Nami, wnukami - cala trupa. I po babci, ktora oddala swoje szczescie ukochanej babci a mojej prababci, potem swojej matce i dzieciom, mezowi, ktory nie docenil faktu poswiecenia i oddania - bo to nie bylo tradycyjnie jak jest dzis, nie siedziala w domu przy garach i pieluchach, pracowala ciezko - zawod pielęgniarki do latwych nie nalezy, wychowywala dwojke dzieci i zmagala sie z codziennoscia sama. Mimo to nie narzekala - nie widzialam jej nigdy płaczącej jako dziecko. Dopiero z wiekiem dojrzalam ten smutek. Naszczescie dzis jest ktos przy niej, kto ratuje w smutku i znojach. I jestem ja - jej ciocia, ktora odziedziczyla po czesci te melancholie zajmowania sie innymi i poswiecania w calosci. Siostra od malego dala mi sie we znaki, do dnia dzisiejszego doswiadczam skutki tej walki z wiatrakami. 

Albo ja zdarze przerwac ten lancuszek albo moja siostrzenica to zrobi.  Musi, nie ma wyjscia. Pasmo dobroci jest szlachetne ale sa wazniejsze priorytety - to wszystkie te, o ktorych wlasnie zapomnielismy - o sobie!!! Pani M nauczyła Nas tego na nowo, jak doceniac chwile ze soba, jak cieszyc sie pięknem danego momentu. Bo tak niewiele w jej zyciu ich bylo w okresie przedszkolnym i wczesnej szkoly podstawoej, tak malo dziecinstwa w tym nostalgicznym zgrzycie. Dlatego każda chwila jest najcenniejsza, kazda wyprawa bardzo wazna... dlatego pomagam jej w prowadzeniu dziennika podroz. Ostatnio nawet miala okazje zabrac go ze soba do szkoly i pochwalic sie w klasie - z relacji pani wychowawczyni wynikało  ze dzieci byly pod wrazeniem jak wiele Pani M zdarzyla juz zobaczy i podkreslila jej slowa, ktore rzekomo ja jej wpajam do glowki, ha ha! ''Podroze ksztalca'' - oczywiscie powiedzenie nie jest moje, ale faktem jest, iz sa waznym elementem w zyciu i rozwoju czlowieka, dziecka jak i Naszym, na kazdym poziomie, w kazdej strefie tematycznej. Była taka dumna, ze mogla sie tym podzielic, zeby dzieci wiedzialy jak wiele przezyla.  I ciesze sie, ze sie zdecydowała  ze sie odwazyla bo skonczyly sie wreszcie napaści pod postacia nękania i szykanowania jej w szkole przez inne dzieci. Ze wzgledu na jej sposob bycia, czyli normalna, cicha postawa z uroczym akcentem dzieciecego spojrzenia na wiele faktow. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni, nie pozwolimy Cie skrzywdzic a tym samym na ile starczy Nam sil, finansów i możliwości będziesz realizować siebie... i swoje marzenia, bowiem wszystkie ale to wszystkie sa do spełnienia. Czyz nie? 


Komentarze