Cześć kochani, mam nadzieje, ze swieta mijaja Wam w cieplym, rodzinnym gronie. Pamiętajcie, ze rodzina to nie tylko wiezy krwi. Ważne jest z kim i jak a nie gdzie! Tym razem trafilo na angielskie swieta - nie bylo tak zle ale atmosfery dalej nie czulismy tak specyficznej i wyjątkowej. Zajęliśmy sie przygotowaniami biorca pod uwage, ze wszelkie potrawy wigilijne moga Nam nie wyjść tak jak bysmy tego chcieli badz smak moze zaklocic te aure Bożonarodzeniowego rarytasu. A jednak Nam sie udało i zdarzyliśmy skoczyc na mala wycieczke do Esher. Ładne i popularne miasteczko podmiejskie w Surrey znajduje się na starym szlaku Londyn - Portsmouth Road, 14 mil na południowy zachód od centrum Londynu, przyciąga lojalność londyńczyków, którzy wyprowadzają się w tutejsze posiadłości aby zarzywac wiejskiego powietrza a także posyłać pociechy do dobrych kompleksowych szkół.
Jedną z głównych atrakcji architektonicznych tego miasteczka jest Claremont, wielki, XVIII-wieczny dom położony w niewielkiej odległości od centrum Esher. Pokazuje, że dzisiejsza moda na strącanie idealnie dźwiękowych domów i zastępowanie ich dużymi rezydencjami nie jest niczym nowym. W 1768 r. Clive z Indii, założyciel Imperium Brytyjskiego, kupił Claremont i przystąpił do wyburzania domu z pomoca architekta i dramaturga Sir John Vanbrugh, również odpowiedzialny za Castle Howard i Blenheim Palace, zbudował zaledwie 50 lat wcześniej.
W jego miejsce Clive zlecił firmie Capability Brown - bardziej znanej jako ogrodnik krajobrazowy niż architekt - zbudowanie dla niego wspaniałego pałacu palladiańskiego, który dziś widnieje w miasteczku. Clive nigdy nie mieszkał w domu. Zamiast tego, po jego śmierci i okupacji nowych właścicieli, brytyjski naród podarował księżniczce Charlotte, córce Jerzego IV, jako prezent na jej ślubie z Leopoldem Saxe-Coburgem.
To był początek królewskich powiązań Claremonta i Eshera. Młoda księżniczka Wiktoria - późniejsza królowa - często przebywała tutaj a po rewolucji francuskiej w 1848 roku pożyczyła dom wygnanemu królowi Francji Ludwikowi Filipowi i królowej Marie-Amelie. Obecnie jest własnością National Trust, z jednym z najpiękniejszych ogrodów w Wielkiej Brytanii. Zima nie uwidaczniaja sie te atrakcje ale wiosna jak najbardziej. Jednak my przybyliśmy tutaj aby zaspokoic ciekawość Pani M. W pobliskim centrum Garsons Farm Shop odbywa sie karmienie reniferów. Po raz pierwszy widziała ja wlasnie w tym miejscu, my mieliśmy okazje sie spotkac z tymi uroczymi zwierzętami kilka lat temu jak byliśmy w Szwecji - ale to przezycie było dla niej nie tylko ekscytującym doznaniem ale także mega niesamowitym, wręcz ekscytującym doświadczeniem. Mogla sama nakarmic renifery, nawet zabrała troche marchewek dla nich ale Pani zapowiedziała, ze zwierzęta sporzywaja je tuz przed wigilia dopiero aby nabrać energii przed wyprawa ze Świętym Mikołajem w ramach akcji - rozdajemy prezenty. Musze przyznac, ze była to ekscytująca wyprawa. Polecam kazdemu kto ma ochote na drugi rok sprawic pociechom naprawdę ogromna radość. Bo uśmiech na twarzy dziecka jest bezcenny. Oczywiście nie zapomnijcie wstąpić do sklepu z organicznymi produktami, polecam warzywa i owoce.
Samo miasteczko jest oczywiście warte zwiedzenia, spacerkiem a także pobliskie miejscowości: Hersham Riverside Park, Cleremont Park, RHS Garden Wisley oraz Cobham, w ktorym wielokrotnie gościliśmy. Juz niebawem relacja z wyprawy do... teraz nic nie zdradze.
Jedną z głównych atrakcji architektonicznych tego miasteczka jest Claremont, wielki, XVIII-wieczny dom położony w niewielkiej odległości od centrum Esher. Pokazuje, że dzisiejsza moda na strącanie idealnie dźwiękowych domów i zastępowanie ich dużymi rezydencjami nie jest niczym nowym. W 1768 r. Clive z Indii, założyciel Imperium Brytyjskiego, kupił Claremont i przystąpił do wyburzania domu z pomoca architekta i dramaturga Sir John Vanbrugh, również odpowiedzialny za Castle Howard i Blenheim Palace, zbudował zaledwie 50 lat wcześniej.
W jego miejsce Clive zlecił firmie Capability Brown - bardziej znanej jako ogrodnik krajobrazowy niż architekt - zbudowanie dla niego wspaniałego pałacu palladiańskiego, który dziś widnieje w miasteczku. Clive nigdy nie mieszkał w domu. Zamiast tego, po jego śmierci i okupacji nowych właścicieli, brytyjski naród podarował księżniczce Charlotte, córce Jerzego IV, jako prezent na jej ślubie z Leopoldem Saxe-Coburgem.
To był początek królewskich powiązań Claremonta i Eshera. Młoda księżniczka Wiktoria - późniejsza królowa - często przebywała tutaj a po rewolucji francuskiej w 1848 roku pożyczyła dom wygnanemu królowi Francji Ludwikowi Filipowi i królowej Marie-Amelie. Obecnie jest własnością National Trust, z jednym z najpiękniejszych ogrodów w Wielkiej Brytanii. Zima nie uwidaczniaja sie te atrakcje ale wiosna jak najbardziej. Jednak my przybyliśmy tutaj aby zaspokoic ciekawość Pani M. W pobliskim centrum Garsons Farm Shop odbywa sie karmienie reniferów. Po raz pierwszy widziała ja wlasnie w tym miejscu, my mieliśmy okazje sie spotkac z tymi uroczymi zwierzętami kilka lat temu jak byliśmy w Szwecji - ale to przezycie było dla niej nie tylko ekscytującym doznaniem ale także mega niesamowitym, wręcz ekscytującym doświadczeniem. Mogla sama nakarmic renifery, nawet zabrała troche marchewek dla nich ale Pani zapowiedziała, ze zwierzęta sporzywaja je tuz przed wigilia dopiero aby nabrać energii przed wyprawa ze Świętym Mikołajem w ramach akcji - rozdajemy prezenty. Musze przyznac, ze była to ekscytująca wyprawa. Polecam kazdemu kto ma ochote na drugi rok sprawic pociechom naprawdę ogromna radość. Bo uśmiech na twarzy dziecka jest bezcenny. Oczywiście nie zapomnijcie wstąpić do sklepu z organicznymi produktami, polecam warzywa i owoce.
Samo miasteczko jest oczywiście warte zwiedzenia, spacerkiem a także pobliskie miejscowości: Hersham Riverside Park, Cleremont Park, RHS Garden Wisley oraz Cobham, w ktorym wielokrotnie gościliśmy. Juz niebawem relacja z wyprawy do... teraz nic nie zdradze.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)