Dziecieco Proste

Wszak jestem, ponownie opleciona dłońmi niebios i losu zesłanego ale jestem, wciąż. Mimo wszystko walcze do ...ale nie wiem czy konca czy po prostu działam aby zapobiec wszelakim zlym nagonkom ze strony - hmmmm, no wlasnie to jest pytanie, z czyjej strony? Nie mam ostatnio natchnienia by pisać o mega poważnych sprawach, naprawdę to musi przyjsc tak z siebie ale kiedy ta mala glowka wtula sie w ciebie i mowi - ciociu a dlaczego Twoja glowa jest taka ciezka? Czy to dlatego, ze masz az tyle na glowie? To ja chyba wole zeby moja byla lżejsza  Masz racje powinnam sie zajac swoimi malymi marzeniami'' - zatkalo mnie. Nikt mi wiecej nie powie, ze ta mala istota ma ADHD albo inny rodzaj upośledzenia zwiazanegoz jej zachowaniem - to historia i przejścia jakie towarzyszyly jej przez cale zycie porabane dupki. Te okreslenia mnie okropnie irytuja ale panuje nad emocjami jak i nad agresja... darze do tego by zwalczyc leki przeszlosci i wdrożyć ducha walki w obecnej sytuacji. Bo jak inaczej wytłumaczyć ośmiolatce, ze nie gwarantuje jej, ze zostanie z Nami, ze nie wiadomo co sie wydarzy, ze nie moge jej niczego obiecac... gdy ona ze lzami w oczach spoglada na Nas i mowi - ciociu, nie takie rzeczy znioslam, ale martwie sie o Was! - to jest nie do pojecia, jak utrapiona jest dusza tego dziecka. Jak jej pomoc by ocucila sie z przeszlosci i podarzala torem teraźniejszości? Żaden psycholog, specjalista ani pedagog nie zrozumie tego i nie jest w stanie wyzwolic jej z kajdan emocji jakie ze soba nosi.         

„Każdy odruch dobrej woli i harmonijnej, pogodnej myśli, skierowanej do wszystkiego, co nas otacza, opłaca się stokrotnie: wtedy bowiem otrzymujemy w zamian ten sam rodzaj energii harmonijnych, płynących zewsząd ku nam.
Czym promieniujemy – tym się nasycamy. Oto zasada miłości bliźniego, w najszerszym tego słowa znaczeniu. Zasada najważniejsza, decydująca o naszym losie.”


Roztropniej by było pisac o czyms co mniej boli a wiecej cieszy. Roztropniej by było wszak tak myśleć. Niestety w ramach akcji postaw sie wychodzi zupełnie odwrotna sytuacja - udław sie! Dlaczego akurat takie slowo? Czasami podczas konwersacji... nie czasami, przeważnie niestety poslugujemy sie uczuciami i te emocjonalne wypociny przelewamy na papier badz wypowiadamy od tak! Zazwyczaj wynika to z danej sytuacji i przejawia sie w momencie, gdy zostalismy urażeni .. i fakt mamy do tego prawo ale kiedys jedna z moich serdecznych kolezanek powiedziala - daj sobie czas, nie rob niczego w zlosci, nie pisz niczego pod wplywem emocji, poczekaj, ochlon i oddaj sie twórczemu mysleniu - wtedy powracam do swoich mysli i tak robie swoje! Dlaczego? Poniewaz jestem mega uparta i nie lubie, gdy swiat wokoło niesprawiedliwie ocenia sytuacje tak jak potencjalny czytelnik ksiazke po okładce. Wtedy wybucha we mnie ta druga, nieprzewidywalna, agresywna i pelna zapalu JA... okay, troche przegielam... na ile moge byc agresywna na tyle coz niektórzy mieli okazje tego doświadczyć na wlasnej skorze, ale to nie znaczy, ze krzywdzę tym kogos bardziej niz sama zostalam skrzywdzona - po prostu odciskam pietno tego co spotyka ludzi na co dzień a tym samym zawsze staram sie udownodnic jak bardzo i jak malo wiemy o wlasnych potrzebach i zyciu. Tego mnie nauczyła moja cudna siostrzenica dlatego nie pozwole by hańbiono jej imie a tym bardziej szykanowano to kim jest i jak sie zachowuje. Dziecko z taka historia to jeszcze nieodkryta przygoda, pelna nurtujących pytan i nie dostrzeganych odpowiedzi. W gruncie rzeczy to mam w nosie, ze ktos mnie zle potraktował bo to tylko świadczy o kulturze danej jednostki ale nie pozwolę na krzywde jaka moga wyrządzić malej istocie ludzie, slowa badz uczynki. W sposobie bycia innych sa pewne uwarunkowania, ktore wzbudzaja podobne emocje w Naszym zyciu. Czasami jednak wydaje mi sie, moze i tylko wydaje, ze osoby, z którymi jestem zżyta czynia to pod wpływem zlego samopoczucia, humoru, ktory im towarzyszy badz sytuacji, w jakiej sie znaleźli. Probuje zawsze sobie to jakos wytłumaczyć, probuje tłumaczyć te druga strone bo wiem przez co ja tez przechodzę. Jednak wiem jak ważne jest wsparcie drugiej osoby. I uwierz mi, najbliżsi nie sa w stanie wesprzec Cie na tyle na ile zrobi to... najlepszy, serdeczny, bezinteresowny przyjaciel! W tym tkwi problem, gdy ten wlasnie przyjaciel bedzie ta osoba, ktora pelni role kata i wykonuje na Tobie pogrom odczuc i emocji jakie sie spietniaja w ciagu szerzącej sie paniki utraty czegos lub kogos. Zawsze odnajdą drogę do Ciebie, zawsze podkreśla znaczenie Twojego istnienia i to jak wiele poswiecasz i robisz dla innych.  


Komentarze