''Zabroniono mi wiele rzeczy, zabroniono mi wielu przygod ale nie zabroni mi nikt zyc tak jak chce i u boku kogo pragne...'' - slowa plynace z ust osmioletniej dziewczynki wbily mnie w ziemie dosłownie. Szczerze, nie miałam zielonego pojecia co powiedziec, co zrobic i jak sie zachowac. Powiadaja, ze instynkt rodzicielski przychodzi wraz z narodzonym dzieckiem a co gdy dziecko wydala inna kobieta a ja czynie jedynie powinnosc opiekuna? Chyba tak naprawdę nikt nie powinien mi doradzac w tej kwestii jak i w zadnej innej, chyba, ze przeszedl przez to sam osobiście. Wszak zycie mnie nie rozpieszcza ostatnio ale prawde mówiąc ciesze sie, ze mała istota trafila pod Nasze skrzydla bo podejrzewam, ze nie bylo by z nia ciekawie gdyby nie fakt, ze jestesmy. Jakkolwiek by nie było i cokolwiek sie nie wydarzyło ta dziewczynka odmienila moje zycie - w wielu przypadkach na dobre. Niestety pociagnelo tez to za soba nieodwracalne w skutkach wydarzenia, jak utrata ulubionej pracy czy szybsze pojawianie sie kurzych łapek :-( ale to tylko dodatek aby uatrakcyjnic zycie bo tak naprawdę jeśli dostajesz cytrynke to wykorzystaj ja i zrob lemoniade.
''Dzieci nie pojawiają się na świecie z załączoną instrukcją obsługi. Samemu trzeba nauczyć się, jak radzić sobie z każdym z nich, a gdy ci to zaczyna wychodzić, one postanawiają wyprowadzić się z domu.''
Jak juz wiecie posiadam na utrzymaniu siostrzenice, dostalam ja nie w spadku i nie, moja siostra nie stracila zycia - jest swiadoma tego co zrobila i jak postapila z ta mala dziewczynka. Nie moglam postąpić inaczej gdy przyznano mi ja pod opieke wlasnie z instytucji, z ktorej zadne z was nie chcialo by sie znalezsc. Tym bardziej akcja calego zajscia rozegrała sie w angielskich jednostkach sprawiedliwości ha ha! Zawsze tak na nie mówimy z moim partnerem tym bardziej, ze wiecej Nam zaszkodzili anizeli pomogli. Od czego zaczac? Od poczatku...
Dwa lata temu - byl to styczen - wlasnie wróciliśmy z Polski i przez cale swieta kazdy rozmyslal co z nimi? Czyli co z moja siostra i dwiema siostrzenicami... kazdy w myslach i duchu sprowadzal je w to magiczne miejsce pod choinka przy cieplym posiłku. Probowalismy sie kontaktowac, zeby zobaczyc je co i jak - otrzymalismy w odpowiedzi jedynie zdjecie dzieci pod choinka u jakis znajomych - niestety na twarzach pociech nie rysowalo sie szczecie... to bylo tak przygnebiajace, az sciskalo za serce. Po powrocie do Anglii pod koniec stycznia poinformowano Nas, ze siedmiolatek czeka w opiece społecznej i czy jesteśmy w stanie ja odebrać i zajac sie na czas jakis dopoki sprawy nie zostana sprecyzowane. Te sprawy do dnia dzisiejszego nie zostały wyjaśnione a mamy 2017, a najgorsze, ze w tym wszystkim jest ośmiolatka bez określonego statusu rodzinnego, wujostwo bez praw rodzicielskich i gdzies tam matka z mozliwoscia kontaktu i walki ale brakiem na to chęci. Rozpoczęła sie nasza wielka angielska przygoda - ha ha - kolejna. Tym razem bohaterami jest para z dużym juz bagażem na plecach i dziecko z jeszcze większym wszak związanym bardziej z tragedia anizeli uciskiem społeczeństwa. Jak postąpić w takiej sytuacji? Opieka społeczna dzwoni z informacja na temat obecnej sytuacji i wyjaśnia o co chodzi i jak do tego doszło po krotce zas druga ze stron przedstawia to jak zwykle w świetle mega poszkodowanego obywatela, którego nie slusznie o cos posadzono i przy okazji odebrano dziecko... Oczywiście znając predyspozycje partii drugiej do uchybien oraz zdolności manipulacyjnych poprzez kłamstwa zmierzamy ku wypowiedzi opieki społecznej, odbieramy dziecko i rozpoczynamy dlugi proces negocjacyjny pomiędzy matka, szkola, opieka i Nami samymi. Kolejne miesiące dluza sie, dziecko jest nie stabilne emocjonalnie i wszak tęskni za rodzicem wykazuje niechęć co do odwiedzin matki... smutne? Przerażające? Zadaje sobie to pytanie co sie wydarzyło? Jak do tego doszło? Dlaczego to spotkalo moja rodzine? Po pierwsze przeraza sam fakt tragedii jaka doświadczyło samo dziecko. Drugi aspekt - wydarzyło sie zbyt wiele i dziecko rozpoczęło swoja wypowiedz, w pewnym sensie wolanie o pomoc. Doszło do tego poprze brak zainteresowania, znęcanie sie nad dzieckiem i przekładanie swoich osobistych priorytetów nad priorytety dziecka. Spotkalo, bo a moze i a moglo spotkac każda inna... i nie ma tu znaczenia, ze wychowywano rodzeństwo dokładnie w takich samych warunkach, otaczając je takim samym wsparciem i aktami miłości. Nikt Nam nie gwarantuje jak zycie sie ulozy, do czego posunie a przede wszystkim jak my sami pokierujemy nim.
Wszak... niebawem dokończę Wam jak sprawy sie maja.
''Dzieciństwo to miejsce, gdzie mieszka się przez całe życie.''
Wszak... niebawem dokończę Wam jak sprawy sie maja.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)