Fragmenty

''Wszystko się nie układało. Wszystko. Nawet cholerny deszcz zaczął padać kiedy tylko wyszłam z domu. Każda część mojego ciała z osobna przeżywała to co się stało. Nigdy ból nie był aż tak potężny. 
Odeszła. Nie mogłam w to uwierzyć. Czy byłam już sama na świecie? Nie, przecież był jeszcze On. Przyjaciel, tylko przyjaciel. A tak bardzo pragnęłam żeby to było coś więcej. Mój ideał. Mimo cierpienia ani na sekundę nie mogłam przestać myśleć o Nim. Wychodząc z tego cholernego domu nie miałam żadnego celu. Szłam… prosto przed siebie. Doszłam do jego domu. Tak, to było do przewidzenia że to co mnie pchało doprowadzi mnie właśnie tutaj. Bo przecież pragnęłam go całą sobą. Nie musiał mnie kochać. Nawet nie musiał ze mną rozmawiać. Chciałam żeby tylko był.
Zapukałam.
Pierwszy raz zapukałam do jego domu bez zastanowienia. To było takie mechaniczne, naturalne. Wcześniej stojąc przed tym drzwiami zastanawiałam się co powiem, jak się uśmiechnę i co odpowie On. Nawet zastanawiałam się jak zapukać. Teraz po prostu uderzyłam w drzwi z całej siły. No i znowu. Znowu moje serce zaczęło bić jak szalone. Jak zwykle nie wiedziałam co się dzieje. Przechodziły przeze mnie różne odczucia. Smutek i radość. Na zmianę. Nie mogłam się opanować. Znowu czułam że zaraz zemdleję. Nic mu nie musiałam mówić. Po raz pierwszy zobaczył mnie zapłakaną . Pewnie nawet nie wyobrażał sobie że ja mogę płakać. Ja też tego sobie nie wyobrażałam. Myślałam że po wszystkim co przeszłam jestem silna, że jestem nie do zdarcia. 
A jednak. Po tylu latach coś we mnie pękło 
- Tylko wezmę bluzę. Zaczekaj sekundkę... – nic nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie. Nie mam pojęcia ile czasu minęło zanim wrócił. Może kilka sekund. Nawet gdyby to było kilka godzin pewnie bym nie zauważyła. 
– Tak mi przykro. Mogę coś dla Ciebie zrobić? – Każde jego słowo sprawiało że miałam wrażenie że moje serce wyrywa się do Niego . Starałam się wziąć w garść i skupić na tym co dziej się wokół mnie. Musiałam się pozbierać żeby w ogóle coś opowiedzieć . 
– Nie, nie martw się dam sobie radę. Po prostu chciałam Cię zobaczyć. Chyba jest mi trochę ciężko (...) - Nie mogłam uwierzyć w to co powiedziałam. Pierwszy raz w życiu pokazała komuś swoją słabą stronę, po raz pierwszy w życiu powiedziałam komuś co czuję. Czekałam co odpowie. Chyba szokowało go to wszystko tak samo jak mnie. Nie powiedział nic. Zrobił o wiele więcej. Objął mnie. Nie mam pojęcia czy staliśmy, czy nadal szliśmy. Chyba nawet nie wiedziałam jak się nazywam. Wiedziałam tylko że chcę zostać w jego ramionach na zawsze. Czułam się jak mała dziewczynka. Był przecież o wiele wyższy, do tego tak dobrze zbudowany. Poczułam się słaba. Pierwszy raz w życiu poczułam się taka słaba. Nie spodziewałam się że to będzie takie przyjemne. I już wiedziałam że go kocham - nic już nie mogłam zrobić. Kiedy stałam się słaba nie mogłam nawet z tym walczyć. Wiedziałam że moja słabość będzie mnie bardzo dużo kosztować. Nie pozostało mi nic więcej niż być jeszcze bardziej słabszą. I tak miałam potem cierpieć i tak. 
– Dziękuję ci że jesteś. Dużo dla mnie znaczysz, bardzo mi pomagasz. Chyba za bardzo, bo nie wyobrażam sobie już życia bez Ciebie - kiedy skończyłam mówić zdawało mi się ze umarłam. Przecież gdybym żyła nigdy bym mu tego nie powiedziała. Nikomu nie powiedziałabym co czuje. Nie ja! 
- Nigdy nawet nie marzyłem, że powiesz mi co czujesz. Czułem że łączy nas coś wyjątkowego, ale nie chciałem nic popsuć. Mówisz że dużo dla ciebie znaczę. Uwierz mi że ty znaczysz dla mnie o milion razy więcej. Jesteś całym moim życiem. Od kiedy zjawiłaś się w moim życiu nikt nie obchodzi mnie bardziej. Nawet jeśli nie będziemy razem to zawsze będziesz moim życiem. Częścią mnie. Wtedy już wiedziałam. Mogę być słaba. Nie jestem już sama. On jest moim bohaterem.''


Komentarze