Dzis nad Polskie morz...
''Kurorty polskiego wybrzeża oferują odwiedzającym mnóstwo atrakcji. Oprócz jednych z najpiękniejszych na świecie plaż, wypoczywający mają do dyspozycji liczne muzea, parki rozrywki oraz ciekawe obiekty przyrodnicze. W wielu miejscowościach znajdziemy zabytkowe latarnie morskie, urokliwe i wciąż działające porty rybackie oraz doskonałe na wieczorne spacery promenady i malownicze mola. Lubiący aktywną turystykę mogą skorzystać z rozbudowanej sieci ścieżek rowerowych lub jednej z licznych atrakcji związanych ze sportami wodnymi i rekreacją na morskich falach.
Bezpośrednio z polską linią brzegową Bałtyku graniczą dwa Parki Narodowe (Słowiński Park Narodowy oraz Woliński Park Narodowy) oraz kilka parków krajobrazowych. Jednak nadmorskie kurorty to nie tylko rozrywka. Kilka z nich posiada bowiem status uzdrowisk, a w związku z tym oferują bogatą ofertę leczniczą, rehabilitacyjną czy spa i wellness.
Najdalej na wschodzie Polski jest Krynica Morska. Urokliwy kurort na wąskim pasku lądu – Mierzei Wiślanej. Krynica Morska jest miasteczkiem schowanym pośród lasów, otoczonych z dwóch stron wodą. Uroczy port dla białej żeglugi na Zalewie Wiślanym. W porcie pasaż z cudeńkami, świecidełkami, bursztynami i pamiątkami znad morza: latarniami morskimi, kołami ratunkowymi, foczkami z pluszu i delfinami na patyku. Karuzele, huśtawki, smażalnie, gofry i hamburgery mega wypasy. Nieco dalej port dla kutrów rybackich. Mała zatoczka, reda, a z drugiej strony szuwary i ptaki wodne. W centrum – wielki statek, restauracja z widokiem na wody Zalewu Wiślanego. Na plażę idzie się przez las zielony i pachnący. Droga jest przyjemna, a obietnica rychłego plażowania sprawia, że przyspieszamy, wręcz fruniemy, obarczeni ekwipunkiem nadmorskim, na skrzydłach niecierpliwości. I wreszcie jest: ostatnia willa, tuż na brzegiem, kilka kramów, jak to nad morzem i ten szum, który sprawia, że ludzie bezwiednie się uśmiechają. Jest jeszcze drugi wariant pokonania drogi przez las prowadzącej na plażę. W Krynicy jeździ kolejka wakacyjna o nazwie Krynica. Ciuchcia na gumowych kółkach i kilka wagoników. Amatorów przejażdżki nie brakuje.
Wielki błękit, aż po horyzont czeka na nas w Jantarze. Mała, acz prześliczna miejscowość na wschodnim wybrzeżu, znana była już w XIII wieku. Jantar leżał na Bursztynowym Szlaku. Dziś jesienią w Jantarze jantaru jest bez liku. Od 1999 roku Jantar jest miejscem dorocznych Mistrzostw Świata w poławianiu bursztynu. Latem, na plaży w Jantarze organizowany jest Turniej Piłki Nożnej Plażowej o Bursztynowy Puchar. Sporą atrakcją jest pasieka, gdzie można poznać proces produkcji miodów i zrobić zapasy ambrozji na całą zimę. W Jantarze warto też zobaczyć mini zoo i fermę strusi. Urozmaiceniem w plażowaniu będzie konna przejażdżka.
Z Jantaru na wyspę Sobieszewo dojedziemy przeprawą przez Wisłę promem. W Mikoszewie jest ujście Wisły do Bałtyku. Delta Wisły i rezerwat przyrody Mewia Łacha. Atrakcyjną turystycznie wyspę Sobieszewo opuścimy przez most pontonowy na Martwej Wiśle, wybudowany tuż po II wojnie światowej.
Gdańskie plaże to Jelitkowo, Stogi, Wrzeszcz i Przymorze. Plaża piękna, wakacje jak malowane. Ale pierwszorzędność zabytków Gdańska znacznie przewyższa atrakcyjność plażowania nad wodami Zatoki Gdańskiej. Dalej Sopot – och i ach polskiego wybrzeża. Jeśli Gdynia to Orłowo. Wieża widokowa, molo z 1934 roku i klif jak z marzeń. 650 metrów wybrzeża klifowego na granicy Orłowa z Redłowem jest miejscem niepowtarzalnym. Należy on do klifów aktywnych, przez działanie wiatru oraz fal morskich, nieustannie zmienia swój wygląd i kształt. Zbocza klifu porośnięte są różnorodną i niezwykle rzadką roślinnością. Wokół Klifu prowadzą malownicze trasy spacerowe. Na Klifie Orłowskim jest atrakcja militarna – najlepiej zachowana w Polsce bateria nadbrzeżna. Ponadto deptak Marysieńki, pałac z parkiem Kolibki i dom Stefana Żeromskiego. Odpocząć można na ławeczce z Antonim Suchankiem, polskim malarzem marynistą. Od 1996 roku latem działa teatr na plaży. Warto zajrzeć do kościoła, którego prezbiterium i ambona pochodzą z XVII wieku. Plaże na wodami Zatoki Gdańskiej są spokojne, ale niestety pozbawione głównej atrakcji – zachodu słońca.
Władysławowo i Cetniewo to świat wakacji. Popularne Władysławowo, przez letników nazywane po koleżeńsku – Władkiem, oferuje wspaniałą plażę i moc atrakcji nadmorskich. Gdy pada deszcz warto zajrzeć do domu, w którym często wypoczywał generał Józef Haller wraz z rodziną. Muzeum Hallerówka to Centrum Pamięci Generała i Błękitnej Armii. W sąsiednim domku, który dawniej był siedzibą adiutanta generała, nazywanym Adiutantówką, jest Muzeum Przyrodnicze Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.
We Władysławowie koniecznie trzeba zobaczyć port rybacki z 1938 roku, umocnienia betonowe dla przeciwdziałania sile morskich fal i cumujące latem żaglówki. Piękno letniska i morza roztacza swe uroki z wieży widokowej. Sąsiednie Cetniewo jak na Ośrodek Przygotowań Olimpijskich przystało, oferuje pobyt aktywny. Wczasy odchudzające, basem, SPA i zabiegi rehabilitacyjne oraz odnowę biologiczną.Z Władysławowa nie da się jechać prosto, trzeba wybrać: w prawo, albo w lewo. Na wprost jest Morze Bałtyckie. A dalej Szwecja. W kierunku wschodnim jest Mierzeja Helska, a tam „Jak co roku w Chałupach, gdy zaczyna sie upał słychać wielki szum”. Szum fal i turystów. W Chałupach jest urokliwy port, porcik w zasadzie. W portowym barze podają smażone szproty. Leżak i widok na zatokę. Raj na ziemi. Z Chałup widać Gdynię, po przeciwnej stronie zatoki. W czasie burzy srebrne pioruny o rozmaitych kształtach wbijają się z ogromną siłą w czarno-granatową toń. Potem już tylko cisza po burzy. Życie Chałup wraca do normalnego rytmu wakacji. SPA i zabiegi rehabilitacyjne oraz odnowę biologiczną.Z Władysławowa nie da się jechać prosto, trzeba wybrać: w prawo, albo w lewo. Na wprost jest Morze Bałtyckie. A dalej Szwecja. W kierunku wschodnim jest Mierzeja Helska, a tam „Jak co roku w Chałupach, gdy zaczyna sie upał słychać wielki szum”. Szum fal i turystów. W Chałupach jest urokliwy port, porcik w zasadzie. W portowym barze podają smażone szproty. Leżak i widok na zatokę. Raj na ziemi. Z Chałup widać Gdynię, po przeciwnej stronie zatoki. W czasie burzy srebrne pioruny o rozmaitych kształtach wbijają się z ogromną siłą w czarno-granatową toń. Potem już tylko cisza po burzy. Życie Chałup wraca do normalnego rytmu wakacji.
Jastarnia to synonim wakacji. Klimat Półwyspu Helskiego, działa zbawiennie na zdrowie, stąd w Jastarni już od latmiędzywojennych funkcjonuje Dom Zdrojowy. Port w Jastarni jest doskonałym miejscem do uprawiania sportów wodnych, dlatego do kurortu przyjeżdżają amatorzy windsurfingu, żeglowania i sportów motorowodnych. Już przed II wojną światową Jastarnia była ośrodkiem szkoleniowym żeglarzy, dziś wybór szkółek sportów wodnych jest znacznie większy. W Jastarni zjemy najlepsze na świecie pierogi z łososiem. Jastarnia nie nudzi się nawet w czasie deszczu. Oferta kurortu na niepogodę? Proszę bardzo: chata rybacka zbudowana w 1881 roku z niecodziennego materiału, bo z wyrzuconych przez morze pozostałości rozbitych okrętów. Wyposażenie chaty pochodzi z XIX wieku, a sprzęty rybackie nawet w z XV wieku. Stary sprzęt rybacki zobaczymy też w bosmanacie portu w Jastarni. Kolejnym punktem deszczowych zajęć jest prywatne muzeum Juliusza Strucka iwarsztat szkutniczy prowadzony od pokoleń przez rodzinę Strucków. Miłośnicy fortyfikacji będą zachwyceni 4. schronami bojowymi o kryptonimach Saragossa, Sokół, Sabała i Sęp. Schrony są pozostałością fortyfikacji zbudowanych w 1939 roku, przedzielających w poprzek Mierzeję Helską, co zamykało dostęp do półwyspu od strony lądu. Duża baza noclegowa, w tym ośrodki z basenami oraz przejażdżki kutrami rybackimi po Zatoce Puckiej uzupełniają bogatą ofertę Jastarni.
Jurata jest częścią gminy Jastarnia i leży o 5 minut drogi plażą dalej. Jurata na gruncie wakacyjnego kurortu stawiała pierwsze kroki już w 1928 roku. Jurata była ulubionym letniskiem Wojciecha Kossaka i jego córek pisarek – Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec. Uroku Juracie dodaje zabudowa z lat 30. XX wieku. Wille, pensjonaty, kawiarenki, domy letnie i hotele. Jurata to żmudzka bogini, która w Juracie została uhonorowana fontanną. Szczęście dla Juraty znaczyło coś zgoła innego niż dla jej ojca, nieznoszącego sprzeciwu. Karą za niesubordynację córki było zburzenie podwodnego pałacu Juraty z bursztynu, którego fragmenty poławiamy do dziś. Molo w Juracie pozwala spacerować w głąb Zatoki Puckiej. Deptak pełen kramów z mnóstwem atrakcji sprawia, że spacer z dziećmi trwa dość długo.
Za Juratą mamy już tylko Hel czyli skrawek lądu otoczony z trzech strona wodą. Na półwyspie - same atrakcje: plaża, las i morze, latarnia morska, checz kaszubska – domek o konstrukcji ryglowej, gdzie można nauczyć się kaszubskiego alfabetu i obejrzeć rękodzieło. Turystów przyciąga też port rybacki i fokarium, w którym można zobaczyć śniadanie fok i ich zabawy pod wodą.
Muzeum Rybołówstwa ma siedzibę w zabytkowym ewangelickim kościele, którego wieża jest wspaniałym punktem widokowym na Zatokę Pucką. Muzeum Obrony Wybrzeża przypomina o obronie Helu w 1939 roku, która trwała aż 32 dni. Hel poddał się dopiero 2 października, dwa dni po Warszawie i Modlinie. Na terenie muzeum jest wieża kierowania ogniem i jedno ze stanowisk artyleryjskich baterii Schleswig-Holstein. Gratką dla płetwonurków jest zatopiony wrak kutra Bryza K-18 z ukrytymi 99. okolicznościowymi medalami. Latem z Helu do Gdyni można popłynąć… tramwajem. Tak, tak katamarany, nazywane tramwajami wodnymi, kursują na trasach: Hel - Gdynia, Hel – Sopot i Hel - Gdańsk.
Z Helu do Władysławowa możemy wrócić na rowerze. Przez cały półwysep wiedzie cyklostrada. Fragmentami nad Zatoką, a fragmentami pośród lasów.''

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)