Kobiecy Klimat

Znalezione, w niezmienionej wersji publikuje. Troche mnie to intryguje bowiem jest wiele przyczyn, w które kochanki i zony sa uwikłane  Ale to takze odwrotna sytuacja!  

„Jestem zdradzaną żoną.

Wiadomo, w małżeństwie są dobre i złe chwile. W chwili złej na drodze mego męża stanęła kobieta z doświadczeniem w rozbijaniu małżeństw. Nie miała skrupułów, gdy robiła to pierwszy raz, gdy związała się z żonatym mężczyzną mającym małe dzieci, a zrozpaczona żona szalała z rozpaczy.

Mam do niej pytanie, co wtedy czuła?

Czy nie było jej żal, że młoda, niepracująca matka dwójki małych dzieci staje nagle przed możliwością utraty męża i ojca, jak będzie dalej żyć, a co z dziećmi i opieką ojcowską?

Czy ona nie miała wyrzutów?

Czy liczyły się dla niej tylko własne emocje? Przecież człowiek to istota myśląca. Ja też jestem kobietą. Gdybym była na jej miejscu, to gdybym nawet czuła coś do żonatego mężczyzny, to uciekłabym na drugi koniec świata, żeby go nie widzieć i nie być narażoną na pokusę, bo krzywda żony i dzieci byłaby dla mnie zbyt dużym obciążeniem, nie pozwalającym cieszyć się z własnego szczęścia. Nie udało się. Żonaty wrócił do żony, zostawiając Kochance-potomka. I co robi Kochanka. Po tak smutnym doświadczeniu z romansem z żonatym, gdy jeszcze łoże po jednym nie ostygło? Zamiast uciekać od żonatych, jak od ognia, wdaje się w romans z drugim żonatym. Ale tym razem wybiera ostrożniej. Ten jest na stanowisku, staż małżeński duży, dzieci odchowane. Romans kwitnie, razem pracują, ma z tego oczywiste korzyści (także i materialne).

Co wtedy myśli Kochanka? Co wtedy czuje?

Czy jest tak wyrafinowana i cwana, że robi to z premedytacją.

Czy znowu zakochała się w niewłaściwym mężczyźnie zapominając o całym świecie?

Czy myśli, że tym razem to uda się jej, bo żona stara, on znudzony małżeństwem w trudnym wieku czterdziestolatka.?

Kim jest ta kobieta, która potrafi tylko niszczyć? Ja też jestem kobietą, ale myślałabym tak: zgoda, mają kryzys, on może już jej nie kocha, już wcale ze sobą nie śpią, ale nie chcę być przyczyną czyjegoś nieszczęścia, nie chcę, by inna kobieta mnie przeklinała, więc usunę się, to oni się pogodzą, nie będę wchodzić między nich.

A co myśli Kochanka? Co ona myśli? Co myśli, gdy żonaty, nie rozwodzi się tak szybko, jak obiecał.

Co czuje, gdy wciąż wymyśla nowe powody, by nie odejść od rodziny? Co czuje, gdy kolejne święta spędza z rodziną, gdy soboty i niedziele też, a dla niej ma tylko zaplanowane wyjazdy służbowe? Co czuje, gdy wie, że jej ukochany zasypia przy boku swej niekochanej żony?

Czy ma pewność, że oni już ze sobą nie śpią? A może jednak śpią i nie tylko…śpią.

Co czuje, gdy powiadamia żonę o romansie męża, a tamta nie wyrzuca go z domu, tylko chce ratować małżeństwo? Co czuje, gdy jest tą drugą, po żonie?

Czy tak kocha żonatego, że wierzy we wszystko, co jej obiecuje, a nie dotrzymuje? Czy nie pomyśli o tym, żeby dać sobie spokój i ułożyć sobie życie na nowo. Czy nie szkoda jej zmarnowanych lat, gdy nie ma normalnej rodziny i na wakacje jeździ sama z dzieckiem.

Czy nie powinna poradzić się psychologa, że wchodzi w toksyczne związki, które niszczą i ją i innych. Czy może robi specjalnie, bo jest okrutną kobietą nie liczącą się z uczuciami innych? Czy nie boi się tego, że krzywda wyrządzona innym może do niej wrócić podwojona?

Czy ktoś może odpowiedzieć mi na te pytania?

Może tylko Kochanka.”


Komentarze