Jak czesto zdarza Wam sie przysiasc na chwilke i po prostu nie myśleć Zapewne nie za czesto. Niestety zyjemy dzis za szybko, zbyt chaotycznie i z poczuciem, ze trzeba, musze... A gdyby tak spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, tej bardziej pozytywnej, tej bardziej ambitnej i skierowanej na jednostkowe a nie grupowe szczęście? Zle byłoby ci z faktem, ze robisz cos dla siebie? Nie powinno sie miec wyrzutów wobec tego co czyni Cie szczęśliwym. Korzystaj z uroków zycia. Wszak mowie to Wam z dobrego serducha i uprzedzam lojalnie, że dzisiaj będzie trochę prywatnych wypocin. Czasami bywa tak, ze wszystko się wali i pali, wtedy macie wrażenie, że właściwie za cokolwiek się nie złapiecie to zmienia się w katastrofę. Aczkolwiek pomimo największych starań i najszczerszych chęci ciągle pojawia się poczucie, że i tak na coraz mniej rzeczy wokół mamy wpływ. Niejednokrotnie najlepiej byłoby zaszyć się głęboko gdzies w buszu i zapomniec o wszystkich trudnościach. Tylko spokojnie... nie rzucajmy sie na gleboka wode prawdopodobnie każdy tak ma raz na jakiś czas. Jakkolwiek pozytywnie nie bylibyśmy nastawieni, jakkolwiek optymistycznie nie podchodzilibyśmy do świata, jakkolwiek sumiennie nie wypełnialibyśmy codziennych obowiązków niestety zle rzeczy sie zdarzaja. Z pewnością zastanawialiście się, dlaczego jako ludzie dążący, ze zrozumiałych względów, do sytuacji, które dają nam szczęście, czasami poszukujemy zdarzeń diametralnie innych, czyli obniżających nasz nastrój? Generalnie nikt sie nie zastanawia - bywają przecież dni, gdy słuchamy przygnębiającej muzyki, czy też oglądamy smutne filmy. A niekiedy jest tak, ze komedia bierze gore i cieszymy sie bez powodu. Zadaliście sobie kiedykolwiek pytanie - dlaczego tak mamy? Skoro naturalnym dążeniem człowieka jest dążenie do szczęścia, jaki jest cel uswieca srodki w obniżaniu sobie nastroju? Generalnie działamy automatycznie i nieświadomie według sprzecznie przyjetym zamierzeniom przez co w nas samych wyrabiamy sobie świadome dążenie do szczęścia. Dlatego czytając smutną książkę, czy przygnębiający film, chcemy sobie "zafundować" określoną dawkę goryczy, mając nadzieję, że po niej przyjdzie czas na doświadczanie miłych i przyjemnych chwil. Jestem właśnie w takim miejscu i czasie, gdzie jeszcze na początku poprzedniego miesiąca, wszystko wydawało się być w miarę ogarnięte i rozplanowane. Czas niestety pokazal inne oblicze ale to nie ma znaczenia, ja sie nie poddaje! Z radością wchodzimy w kolejny miesiąc, a potem następują zmiany - wszystko zaczyna się sypać i tracimy w pewnym sensie wiare w lepsze jutro. Potrojona ilość problemów nie napędza do dzialania ogolnie pojmujac, ale wstajac codziennie rano lepiej sie usmiechnac i działać anizeli psioczyc na los i wydarzenia, które juz mialy miejsce! Wtedy zawsze powracam do powiedzenia, że czas leczy rany a jest tak przeciez oklepane i wyświechtane, że niewiele osób zwraca na nie uwagę. Jednak warto! Po każdym niepowodzeniu, po każdym przykrym czy traumatycznym zdarzeniu, warto dać sobie trochę czasu, bo idealne rozwiazanie to usiąść na chwilę i dać odpocząć wlasnym myslom. Sami musimy ustalić czas odpoczynku, tak, żeby nabrać trochę siły, ale nie zasiedzieć się zbyt długo... o nie!
Zatem co robic, gdy dopada poczucie beznadziei? W moim wydaniu wyglada to dosc specyficznie ale nie pozwalam sobie na spędzenie wolnej soboty w pidżamie i robienie maratonu seriali. Nawet przez cały dzień. A z pewnoscia nie dam sobie na luz mieszkanie będzie nieposprzątane, na obiad zjem fastfooda, a jeszcze wieczorem poprawię tabliczką czekolady... wróć - nie to nie ja, wole aktywne zajęcia i bez przekasek tego typu ale oczywiście kazdy wybiera to na co ma ochote. Skonczylam z takim trybem zycia 5 lat temu i jeste szczesliwa z tego tytulu. Nie zaniedbam nauki, przygotowan do kolejnego egzaminu czy bieganie lub fitness w zaciszu domowym. Pielesze owszem zaliczam do grona przyjemności tego typu. Cały dzień będę żyła problemami serialowych bohaterów? Nie ogladam zadnych zatem nie mam zielonego pojecia o kolejnych ich losach. Mam za to prawo do biernoty i wykorzystuje je na swoj indywidualny sposób. Tylko jeden taki dzień, mój czas na przysłowiowe doładowanie baterii. Wiem, że na dłuższą metę do niczego mnie to nie doprowadzi. Drodzy Wy, chyba nie chcecie spędzić całego życia na oglądaniu seriali i jedzeniu czekolady? Dla mnie osobiście wazna jest tez zmiana otoczenia. Chociaż czasami stymuluje podejście jako domator, kiedy czuje się przytłoczona i zagubiona wybywam na weekend z domu gdziekolwiek sama... Wtedy dusza uprawia swawolne wibracje, nacieszy się spokojem w kilku angielskich parkach narodowych, wietrzenie głowy. Wracam dotleniona, szczęśliwa i naładowana pozytywną energią, na tyle, na ile było to możliwe. Zapamiętaj jedno - plany są dla Ciebie. Intensywnie, azdy z Nas pracuje nad tym jak je precyzyjnie zmodyfikować, taki etap ulepszania. Najważniejsze to pracować nad tym, co moze jeszcze byc dobre i wspaniałomyślne dla Ciebie i Twojego rozwoju - zrob to co daje Ci szczęście Nie będę rozpamiętywać tego, czego zrobić mi się nie udało. Nie warto - to daje zbyt malo, malo motywacji.
Nie zapomnę wzroku mojej psiapsiolki, kiedy opowiedzialam jej jak sie relaksuje, mimo, ze wychowuje tez swoja siostrzenice i wiekszosc czasu pochlania mnie ekspansja jej obyczajów teorii i toku myślowego. Pamietam Twoje slowa ''piękna, inteligenta, wykształcona, a przede wszystkim szczęśliwa... taka jesteś bylas i prosze pozostan!'' Ale czy na pewno? Czy tak jest? Czy po prostu w glebi duszy skrywam wszelkie skrajności? Wszyscy, wśród których żyje i pracuje, uważaja, iż niczego mi w życiu nie brakuje. Szczęściara, ha! Kochający partner, cudowne przyjaciółki satysfakcjonująca praca… Patrząc na mnie, wyszeptała: ''żyjesz w ciągłym lęku, od którego nie może się uwolnić. Bo walczysz o szczęście tej malej istoty, ktora pokochalas od chwili jej narodzin, mimo, ze nie jest Twoim dzieckiem'' - czy mam wszystko, czego można zapragnąć? Nie, i nie chce miec! Rozglądam się i z przerażeniem patrze na to, co pojawia się za kolejnym zakrętem życia: obawy o to co może ją czekać, nie mnie a ta wlasnie mała istotke, by zycie aby ponownie nie zamierzalo wyrównać rachunków.
''Ty potrafisz się ocknąć i spojrzeć z dystansem na siebie.''
Wiedziałam, że pewnego dnia bede musiała sie otrzasnac z koszmaru jakim jest ta gra losu z narastającym poczuciem bezradności - czy potrzebuje pomocy? Sama juz nie wiem, bo wpadłam w taka psychologiczna pułapkę. Radze sobie z sama soba, ale ciężej jest uzyskac kompromis w kwestii malego dziecka, ktore szuka swojej wlasnej drogi... i tutaj wlasnie pojawia sie pojecie szczęścia!!! Wspólnie mozna osiagnac wiele, ale i w pojedynke jesteś w stanie dac radę. Najważniejsze to zrozumiec, że błędem w ocenie rzeczywistości jest przekonanie, iż istnieje równowaga panująca w świecie a ta prowadzi do tego, że po paśmie sukcesów rośnie prawdopodobieństwo porażki. A ja nauczyłam się cieszyć z tego, co było i jest, tu i teraz.
''Z radością patrzeć w przyszłość''

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)