Znalezione... ALE bardzo intrygujące!
''…Musiałam się kochać natychmiast. Skręciłam w park. Szukałam jakiegoś w miarę przystojnego faceta, bez obrączki i bez dziewczyny uwieszonej u boku... Park pusty. Czy do cholery, nikt nie ma pieska, którego trzeba wyprowadzić na spacer?!
''…Musiałam się kochać natychmiast. Skręciłam w park. Szukałam jakiegoś w miarę przystojnego faceta, bez obrączki i bez dziewczyny uwieszonej u boku... Park pusty. Czy do cholery, nikt nie ma pieska, którego trzeba wyprowadzić na spacer?!
Jest ciepło. Zgaduję, że jakiś przystojniak może siedzieć w pobliskiej knajpie przy zimnym kuflu piwa. Bingo. Dochodzę do knajpy i widzę go. Wysoki, opalony brunet o jasnych oczach. Wygląda sympatycznie, trzydniowy zarost dodaje mu na oko trzy, może cztery lata. Biała polówka i szerokie jasne szorty kontrastują z jego karnacją. Słodko. Zauważa mnie, mierzy z góry na dół i posyła uśmiech. Złapał przynętę. Wystarczy tylko wciągnąć rybkę do swojego wiadra... Wchodzę do knajpy spokojnie i zmierzam do baru. Facet wstaje od stolika na ogródku piwnym i wchodzi do środka. Wyciągam z torebki portfel i "niby to przypadkiem" upuszczam go na ziemię. Nim zdążyłam się schylić by go podnieść, brunet już klęczy u moich stóp i podnosi zawiniątko.
- To chyba twoje- zagaduje mało bystrym tekstem.
- Owszem, dziękuję.- Mówię obojętnie odbierając od niego portfel, muskając przy tym palcami jego dłoń.
Po minie widać, że nie spodziewał się takiej reakcji. Liczył, że będzie łatwiej, że będę zachwycona jego "bohaterstwem".
- Co taka ładna dziewczyna robi sama w knajpie?- Próbuje znowu
- Trochę mi zaschło w gardle, akurat przechodziłam. Skąd to pytanie?- Odpowiadam nawet na niego nie patrząc.
- Myślałem, że może dotrzymasz mi towarzystwa. Nie lubię pić sam.
- To już sensowniej brzmi.
Koleś wyraźnie się uśmiecha. Jego wzrok mówi o tym, jaki jest wspaniały, że wyrwał laskę w ciągu minuty.
- Więc czego się napijesz?
- Nie lubisz pić sam? Domyślam się, że chodzi o alkohol. Więc może martini, wódka i tonic.
- Martini, wódka i tonic dla tej pani, a dla mnie piwo.
Brunet płaci, a ja rozglądam się po knajpie za toaletą. Uśmiecham się do siebie. Wejście do toalety jest wspólne dla pań i dla panów. To spore udogodnienie.
Idę za przystojniakiem do stolika. Siadam, zakładam nogę na nogę i czekam. Siada nieco speszony. Nie bardzo wie, co ma powiedzieć, w końcu poznał mnie minutę temu, a jest zupełnie trzeźwy. W zasadzie mogłabym od razu dać mu znać, o co mi chodzi, albo zaciągnąć go do toalety i zrobić swoje, ale postanawiam poczekać. Czasem lubię sie pośmiać z tego, jak niektórzy faceci usilnie chcą mnie zabawić rozmową. Zaczyna się z reguły od pogody. Są w tym zabawni, ale zawsze słucham z uwagą, nawet, jeśli opowiadają mi historię swojej rodziny trzy pokolenia wstecz.
- To jak Aniele masz na imię?
- A jak powinien mieć na imię anioł?- pytam przekornie z nutką sarkazmu w głosie. Przynajmniej nie zaczął od pogody.
- Nie wiem jak powinien mieć na imię, wystarczy, że wiem jak wygląda.
- Możesz mnie nadać imię, jakie ci się podoba. Albo dać mi ksywkę i nią się do mnie zwracać.
- Nie powiesz mi jak masz na imię?- Facet jest mocno zdziwiony.
- Nie wiem. Może później. Do tej pory, ty jeszcze się nie przedstawiłeś, więc dlaczego ja mam to zrobić...?
- No fakt. Piotrek.- Rzuca wyciągając dłoń i demonstrując wyuczony uśmiech a la George Clooney.
- Miło mi cię Piotrku poznać.- Mówię odwzajemniając uścisk i patrząc mu prosto w oczy.
Jest zbity z tropu. Nie wie, co ma myśleć. I dobrze. Opijam łyk drinka i czekam. Mierzę go wzrokiem. Ale nie takim, który ma mu powiedzieć, że chcę go przelecieć, ale dyskretnym. Faktycznie jest całkiem niezły.
- Jesteś z tego miasta?- Pyta, na co odpowiadam twierdzącym skinieniem głowy- Więc jak to możliwe, że cię wcześniej nie spotkałem?
- Bo anioły schodzą na ziemie tylko raz do roku.
Uśmiechnął się. Była to oznaka radości, że pochwyciłam flirt.
- W takim razie mam mnóstwo szczęścia, że to akurat ja mogłem z tobą wypić drinka. Więc jak tam jest?
- Gdzie? W niebie?- Zapytałam z tajemniczym uśmiechem.
- Chyba stamtąd przychodzisz...
- Gdybym ci powiedziała musiałabym cię zabić. Obowiązuję mnie anielska tajemnica, a wiesz, wszechmogący wszystko słyszy.
- No tak, rozumiem nic nie możesz powiedzieć. A pokazać się jakoś nie da?
Podniosłam jedna brew do góry. Zmierzyłam go dość dosadnie. Przełożyłam nogi niemal jak Sharon Stone w Nagim Instynkcie. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie, swoim wystudiowanym uśmiechem i wstałam od stolika. Zmierzałam do toalety. W połowie drogi obróciłam się i rzuciłam mu jeszcze szybki uśmiech. Zrozumiał!!
Czasem zdarzy się jeszcze jakiś w miarę rozgarnięty facet.
Weszłam do toalety, zdążyłam zdjąć majtki i zjawił się. Bez słowa mnie pocałował, podciągnął spódniczkę do góry i klęknął. Miał całkiem zwinny język, choć miewałam lepszych... Powiedziałam, żeby wstał. Zrobił to bez słowa. Rozpięłam mu spodnie i wszedł we mnie szybkim ruchem. Jego penis nie był ani przesadnie imponujących rozmiarów, nie był też za mały. Obawiałam się tylko, że po wczorajszej nocy mało kto doprowadzi mnie do orgazmu.
Poprzednią noc spędziłam z moim stałym kochankiem. Jednym z najlepszych. Z tym kochankiem, który potrafił mnie zaspokoić za każdym razem, który instynktownie wyczuwał moje potrzeby...''
Musiałam sie z Wami tym podzielic, bo widzicie ja tez mam takie fantazje czasem ale nie o wszystko prosze partnera! Nie byłby zadowolony dlatego staram sie z nim realizować moje najsporsniejsze i brudne mysli... moze to jest sekret naszego stazu! Kto wie! On gawędziarz, ja erotoman, nie gawędziarz - praktykant!

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)