Platoniczny Byt

Wszak jestem... tak to prawda piękno platonicznego bytu przerasta nie tylko najmłodszych... W mediach serwuje się nam najczęściej lekkostrawną papkę, a przecież każdy człowiek ma swoją historię. Dla mnie pierwszą podstawową zasadą jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoich najbliższych. Za swoje czyny i za to co nastąpiło a sie skończyło. I tak, wiekszosc tego co pojawia się na blogach, jest moje, czasami wykreowane po dlugich rozmowach z najlepszymi wsrod najlepszych - ja potrafie sluchac ludzi - choć nie zdradzam więcej niż chcę. Nie chcę zbawiać świata bo mnie nikt nie zdarzyl jeszcze okielznac, blogi powstały spontanicznie, pisze nie dla siebie... i nie o modzie, nie o kosmetykach, nie o zalach i troskach, o samych pozytywach zycia, o przyjemnościach! Jeżeli ktoś widzi we mnie tylko blogera, ze zwykła historia, nie zna prawdy o mnie. Nie jestem niewidzialna więc chcę mówić o rzeczach ważnych, ktore dotycza po czesci każdej z Was. Chyba przeżywam drugą, dojrzalszą młodość - moze dlatego, ze bardziej świadomie podejmuje swoje decyzje - ha ha - no nie wiem, zarcik! A moze dlatego, ze tak naprawde nie wstydze sie swojej przeszłości i odważnie patrzę w przyszłość. Kiedyś w wieku 30 lat miało się już rodzinę i dzieci, teraz to dopiero początek prawdziwej dorosłości. Ale niedojrzałych, choć dorosłych ludzi! Bowiem dzis i dzieci za szybko dojrzewaja a to nie tylko wina mediow i werbalnych przekaznikow informacji - niestety tez wina rodzicow, szkoly i otoczenia, presja posiadania! 
     Każdy człowiek jest wielopłaszczyznową istotą, która potrzebuje samorealizacji. Równowaga to podstawa – między ludźmi, między życiem prywatnym a zawodowym, między radością a smutkiem. Część z Nas chce realizować się w sferze emocjonalnej, część w materialnej, a część w wizualnej. Dlatego chcemy czuć się dobrze także w swoim ciele. Ale badzmy szczerzy, przestanmy się za bardzo upodabniac do medialnie wykreowanych pieknosci i isc za wszystkimi trendami, jakie obecnie panuja... Głową muru nie przebijesz. Zrozumcie - mamy tylko jedno życie, zyjmy dla siebie nie dla innych, chyba, ze mowa o tych, ktorzy dali Nam ze swojego zycia garstke albo wiekszosc siebie. Dlatego mega wkurzają mnie głosy, że męskość umiera i niedługo spełni się scenariusz z „Seksmisji”. Przeciez i wciąż zdarzają się niedojrzali mężczyźni, ale dziewczyny też mają swoje za uszami. Wciąż pozostają dla nas tajemnicą. Czasami bywają irytujący, ale i may kobiety takie bywam, np gdy partner sie pyta: „kochanie, co ci jest”, a ona odpowiada „nic”, chociaż wie, że Cie krew zalewa, to jak tu rozgryźć, czego naprawdę chcemy? Najważniejsze, żeby związek był partnerski. Moi rodzice taki tworzyli do czasu, kiedy dojrzałam na tyle by zrozumiec, ze mama wiele przed nami ukrywala byle by utrzymac rodzine jako instytucje... i zaluje, ze wczesniej nie podjela decyzji o samotnej wedrowce, mimo, ze byla niezależna cale zycie, pracowala tak samo ciezko, wychowywala nas przy tym by niczego nam nie zabrakło  kochaj i pielęgnowała najważniejsze wartości. Teraz mi powtarza nie rob tego dla dzieci, zrob dla siebie, i wzielam to pod uwage podejmujac sie wychowywania nie swojego dziecka ale mam za co dziekowac, za partnera, ktory z takim stazem wciaz widzi we mnie cos, ten blask, ten zywiol! Iskierke! Dlatego nie bronie wszystkich mezczyzn, ale tych ktorych spotkalam na mojej drodze, ktorzy dali mi cos mega waznego w zyciu, z którymi chwile byly oh... ah... ha ha! Nie wiem w jakich związkach zyjecie i czym sie kierujecie, nie robcie nic na sile! 
Żyjemy w czasach, w których wciąż pokazuje nam się ideały piękna, do których powinniśmy dążyć za wszelką cenę. Jestem świadoma, że wizerunek pomaga w pracy ale... najważniejsze jest wnętrze, bo przecież każdy się zestarzeje a umiejętność słuchania samego siebie pomaga zachować balans, zwłaszcza gdy wszystko dookoła krzyczy. Niestety wiekszosc z Nas zapomina, ze tak mozna. A najwazniejsze - w trudnej sytuacji poznajesz wartość przyjaźni.

Pozdrawiam i zycze mega wytrwalosci! 


Komentarze