Jeśli ktos Cie kiedys zapewnial, ze jako przyjaciel jest z Toba szczery nigdy wiecej nie wchodz w taki uklad... swiat zmienia ludzi, tak powiadaja. Otoz nie moi drodzy to Wy zmieniacie sie na wzor tego co modne, co na czasie. Ludzie nie sa dzis wazni, nie sa wazne takze ich uczucia ani ich male, duze problemy. Nie sa wazni w zadnym stopniu... dopiero gdy tak nagle odchodza wowczas cos w Nas drgnie i dochodzimy do wniosku, ze nie bylismy wystarczaja dla nich. Najgorsza w tych zarzylosciach jest szeroko rozumiana szczerość - Jestem z Toba szczery moj przyjacielu, zawsze bylem i bede... nigdy Cie nie okłamałem - i jak tu nie wierzyc, gdy gleboko w oczy Ci spoglada ta osoba, na ktora zawsze mozesz liczyc, ktora jest z Toba w kazdej chwili... Ale niestety zycie naucyzlo mnie pewnych zagadnien, ktorych sie trzymam i raczej nie odpuszczam intuicji. Czuje, gdy cos jest nie tak, czuje, gdy ktos przede mna cos ukrywa, oszukuje mnie i to w taki blachy sposob. Wtedy ta ''szczeroscc'' zostaje zachwiana na wieki i juz nie potrafie zaufac na nowo, nie potrafie dalej w ukryciu dzialac pod przykrywka, ze wszystko jest dobrze... musze wygarnac i poznac prawde, a przede wszystkim przyczyne. Bo tak naprawde jesli sie na to nie zasluzylo to dlaczego ma sie oberwac najbardziej. Zawsze staram sie wytlumaczyc takie osoby i ich zachowania. Byc moze czynie to z rozmachem a moze niepotrzebnie, byc moze szukam odpowiedzi na pytania, których nie powinnam sobie zadawac, a moze poprostu wyolbrzymiam sprawy... sama juz nie wiem, jak okielznac wszelkiego rodzaju sytuacje. Najgorsze, gdy sie jeszcze cos usłyszy o danej osobie, gdy fakty i zdarzenia sie pokładają ze soba i jest sie juz pewnym, ze jednak doszlo do złamania prawa jakim byla przypietowana szczerość. Inaczej gdybysmy pewne rzeczy usłyszeli od osob mniej życzliwych i pogardliwie spogladajacych na Nasze przyjaznie, a co jesli wychodza pewne fakty z ust osob, ktore sa tak blisko, ze w kazdej kwestii pomagaly i byly niejednokrotnie kims wiecej niz znajomy? I tutaj pies pogrzebany... mam Cie Ty nieszczera - dwulicowa prawdo! Wszak tak bywa, starasz sie ufac ludziom, spędzasz z nimi duzo czasu, rozmawiacie ze soba dzien w dzien, o wszystkim i o niczym, zwierzacie sie sobie, o swoich problemach, o swoich bolączkach Jestescie tak blisko, ze az za blisko... pomagacie sobie i nagle pewnego dnia od tak wszystko przycicha. W słuchawce telefonu juz nie slychac tej ekscytacji, w wiadomosciach tekstowych brak polotu i pewnych tych specyficznych emocji, ktore pojawialy sie za kazdym razem, gdy sie czekalo na wiesci od danej osoby. Brak zainteresowania Twoimi sprawami, taki nonszalancki glos z lekka odsuwajacy Cie w dal... tak jakby juz nie było na to ochoty, czasu; tak jakby pojawil sie ktos inny i z dnia na dzien Cie zastapil; tak jakby dzien przykryl sie noca i nigdy nie mial juz wstac. Pozbawieni wątku wstepnego ironicznie nasmiewamy sie z tego ale w glebi duszy wyczuwamy w tym podstep. Tylko po co ktos mialby wdrazac ten powolny proces zamiast od razu powiedziec przepraszam dalej tak nie mogę przepraszam ale teraz nie mam za bardzo czasu, przepraszam ale mam teraz problemy i nie chce Cie nimi obarczac, jakos nastroju nie mam by towarzyszyc Ci w Naszych konwersacjach. Tak by było prościej lepiej dla obu stron - szczerzej i adekwatnie do danej sytuacji. Zatem o co chodzi - czy ty grasz ze mna w jakas gre bo za bardzo nie wiem, ktorym pionkiem mam ruszyc i w jaka strone sie kierowac? Faktycznie dosc sporna sytuacja, pelna takich niewiadomych... tyle, ze ja jako osoba dosc trzeźwo myśląca mająca nieco wprawy w tego typu przedsiewzieciach doskonale wyczuwam podstep i to ja sie powoli odsuwam, to ja powoli odchodzę zamieniajac ''szczerosc'' i loalnosc w satysfakcje odwaznych decyzji. Nie chce żyć wokol toksycznych ludzi, nie chce zadawać sie z mechanicznie rozchwianymi jednostkami, uzurpatorami, ktorzy tylko biora Cie na litosc i wyzwalaja w Tobie pewne emocje by zdobyc cos na zasadzie zaplecza... przykro mi JA nim nie jestem, bo JA zyje tu i teraz. A jeśli ktos nie potrafi docenic posiadania takiego JA jako przyjaciela to nie bedzie w stanie dalej odkrywac dobroci i korzyści jakie wynikalyby z tego układu. Odpadam z tej gry, wole sie zając soba i swoim ego anizeli ponizać przed kims, kto nie ceni bycia z osoba zaangażowana oddana a przede wszystkim szczera i nie zaklamana, z osoba, ktora czuje bo ma serce i mysli bo ma rozum. Kochani nie dajcie sie wrobic w jednostronne spojrzenie na fakty. A sa one namacalne i niezaprzeczalnie ważne, gdy tu i teraz sie nie liczy.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)