Po co komu...

Potargane serce me... rozdarte na milion kawalkow... (nie boli tylko rozdziera z bolu). Kolejny powod by wciaz walczyc. Nie kazdy zna historie drugiego czlowieka, nie kazdy ma ten przywilej by wladac umiejetnie targanymi emocjonalnie przezyciami. Kolejny cios i rozczarowanie tak wielkie, ze przełamało mi serce w polowie do tego stopnia, ze nie da rady sie posklejac... na malenkie kawałeczki! Nie potrafie sobie uzmysłowić jak bezsilnymi potrafimy byc ludzmi, gdy w chwilach slabosci rozmyślamy niepotrzebnie nad tym co mogłoby sie wydarzyc, nad tym co tak naprawdę boli i doskwiera. W chwilach takich jak ta w rzeczy samej nie mam pojecia co powiedziec a tym samym myslec... CZY WCIAZ pozytywnie? Nachodzą mnie same zle, negatywne mysli, same przerażające widoki i perspektywy na przyszlosc. Nie wiem czy wywolac mam panike, czy ja siac i czy drazyc w skale temat... czy poprostu odpuscic i dac odejsc przeszlosci. Znam dziewczynke, ma niecale 8 lat, jest bystra, ambitna, madra i czasami nie dookielznania. Uwielbia psy, lubi tanczyc i szalenczo pozytywnie zwraca sie do ludzi. Ta istota pojawila sie w moim zyciu dosc dawno temu... w dniu jej narodzin i od tamtej pory skradla moje serce, skradla oblicze dzieciecego bytu. Nie potrafie stwierdzic jak znaczaca stala sie ta znajomosci, miedzy mna a ta dziewczynka, nie potrafie tez stwierdzic jak wielkim uczuciem ja darze bo jest to właściwie nie do okreslenia. Była z Nami w chwilach tymczasowej słabości jaka okazywala jej matka względem Nas, czyli gdy potrzeba bylo zajecie sie dzieckiem, badz cokolwiek innego mającego na celu zapewnienie sobie swobody a nam chwil radości z ta istota. Oczywiście caly kunszt przekazywania opieki nad dzieckiem przebiegal w drastycznych warunkach i jak zwykle traciło na tym wlasnie to niewinne dziecie. Wszak swiat w pewien sposób ja skrzywdzil poprzez wdrażanie systematycznie wartości, jakie ugruntowane zostały przez jej biologiczna matke i nawyki, których nie jestem w stanie pojac do dnia dzisiejszego (...) Ta mała istota zmienila Nasze zycie w przeciągu tego roku, ktory nie byl laskawy, zmienila wszak podejście do niektórych spraw, zmienila zapatrywania i urozmaiciła sens zycia. Przez rok czasu rozbawiała swa fanaberia prostego, dziewczęcego bytu, słodkim uśmiechem oczarowala nie jedna osobę, grozna mina odstraszyła wielu, zawsze pelna takiej specyficznej aury z ozdobnikami w srodku... niestety taki los dziecka po przejściach, które w glowie zamiast dziecięcych pojec ambitnie dzierży los dorosłych. I tak naprawdę mimo, ze pomagac jej zaczęliśmy od procesu wdrażania pewnych wartości, takich jak odnajdywanie samej siebie, pewność siebie i umiejętne okreslanie uczuć, emocji i pragnien nie byliśmy w stanie jej pomoc na tyle by została przy Nas... by była tu i teraz, z uśmiechem, nie grymasem na twarzy, z takim wewnętrznym spokojem ducha a nie obawa o jutro, z dziecięcym problemem a nie morderczym pragnieniem szczęścia wśród dorosłych. Odebrano mi dzis prawo do bycia szczęśliwym w jednej z tych kategorii, które dla człowieka znacza wiecej niz wszystkie inne; odebrano mi prawo w tak okrutny i szyderczy sposób, jak robia to ludzie pozbawieni emocji i uczuć. Czy aby czasem nie za szybko ktos tu podjal decyzje? Czy aby czasem ktos bledu nie popelnil? Wszak warto żyć dla każdej chwili i miec nadzieje, walka zmienie podejście, podejściem zmienie przeznaczenie, zas przeznaczeniem zmienie los... i to bardzo szybko!         



Komentarze