I tak polece...

Ktos dzis podcial mi skrzydla ale to nie znaczy, ze sie nie uniose. Mam jeszcze troche zapasowej silnej woli i duzo checi, w nadmiarze energii i wyzwolonych pozytywnie emocji. Nie podcina sie bowiem skrzydel komus, kto potrafi walczyc, kto wie czego chce i nie decyduje sie w chwilach zlosci badz mega szczescia na wielkie zmiany. Czasami mam tak, ze wierze w to co do mnie mowia, ale po chwili sobie wszystko ladnie układam w jedna calosc i jestem swiecie przekonana, ze ponownie wlasnie ktos mi wbil kolejne bujdy .. ha, ha czy to nie naiwnosc? Nie, to rodzaj otumanienia chwila, czyli, ze co? Fakt, to tak jakbysmy sie zdecydowali na lekkie przymrozenie oka na to co sie slyszy i widzi, na to co tymczasowo jest realnie nie możliwym do przyjecia. To juz raczej nie kłamstwo a  fanaberia... dlatego odpuszczam i ide dalej. Gdzie dojde??? Nie mam zielonego pojecia byle jak najdalej od tych szumowin, ktore irracjonalnie targaja emocjami mojej szare egzystencji, czyli tej, ktorej nie ma. Jak wiecie u mnie w zyciu sa tylko kolory bogate w odcienie, w odcienie tetniace zyciem...







Komentarze