Wrazenia estetyczne

Czasami bywa tak, ze nie jesteśmy w stanie zniesc juz wiecej, ale to tylko nieswiadoma opinia obecnego stanu rzeczy. Budzisz sie rano z mega pozytywnym nastawieniem, budzisz sie z przekonaniem, ze czas pędzi a nie ucieka, budzisz sie z przekonaniem, ze wszystko toczy sie bezwiednie w drodze upokorzenia danej jednostki. Zerwijmy te łańcuchy upokorzenia jakie za Nami sie ciągną! Warto zmagac sie z prawdziwymi wyzwaniami, warto zmieniac swoje podejscie do roznych spraw. Warto sprawiac by ktos sie zawiódł by moc sie przekonac, jak trwale bywaja relacje, jak silna jestes osobowoscia? Warto przezwyciezyc to co niesie ze soba idea braku czasu. Bo tak naprawde ''nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?'' Wszak czas goi rany, ale nie pozwala Nam na calkowite zapomnienie, na calkowite wyrzucenie z siebie tego co tak naprawde tkwi w glebi duszy. Wlasnie byc moze dlatego tak ciezko, tak trudno Nam czasami pojac nastepujace po sobie fakty? Byc moze dlatego tak ciezko jest Nam podjac wlasciwa decyzje, gdy wymaga tego wazna sytuacja. 'Wtedy w gre wchodzi poczucie wlasnego bytu ti i teraz, wowczas wschodzi zmianka na temat egzystencji ludzkiej i oddzialywania na dusze. Ujmujac rzecz nie co prosciej ''nie jes­tem ciałem, w którym mie­szka dusza. Jes­tem duszą, która ma widzialną część zwaną ciałem.'' Podjelam ryzyko juz dawno temu, poniewaz walcze z wlasnymi emocjami, podjelam ryzyko o wszystko, bo wiem, ze gdybym zostala w miejscu na nic bym sie nie zdecydowala. Tak samo podchodze do kazdych relacji tych bliskich i tych dalekich, tych emocjonalnie zawiklanych i tych erotycznie wyuzdanych. Lubie kazda z nich i walcze z przeciwnosciami, ale ''zaw­sze już na początku każdej zna­jomości chciałam wie­dzieć, co mogę dos­tać - na przykład ciepłą dłoń na spa­cerze. Chciałam praw­dy. A w tę wpi­sane jest prze­cież ry­zyko roz­cza­rowa­nia. Trze­ba wie­dzieć, czy na spa­cerze może zab­raknąć nie tyl­ko dłoni, ale i tożsa­mej duszy. Być może po­wie Pan, że jest w tym coś z ase­kuran­ctwa. Być może, zwłaszcza, że na początku każdej zna­jomości kar­ne pun­kty, które zdo­bywa kan­dy­dat na kochan­ka, czy męża, właści­wie nie bolą. Nie ma więc i mo­wy o klęsce. Łat­wo so­bie po­wie­dzieć wówczas: To nie ten. Było i nie będzie. Adieu! Do­piero po prze­bieg­nięciu ta­kiej "ścieżki zdro­wia" i już z tą ręką w ręce, można z bet­roską założyć na nos różowe oku­lary miłości. Skoczyć z tram­po­liny uczuć na główkę do morza uczu­ciowe­go sza­leństwa.''   





Komentarze