Canterbury – miasto, które urosło do rangi jednego z najważniejszych symboli Anglii za sprawą wyjątkowej katedry wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Arcybiskupstwo w tym mieście jest centralną władzą anglikańskiego Kościoła o dużej wartości historycznej. Canterbury nie jest dużym miastem, dlatego wąskie uliczki ze średniowiecznymi domami często pękają w szwach od nadmiaru turystów pragnących poznać niezwykłe dzieje miasta sięgające czasów celtyckich. Właśnie w tym miejscu wzniesiono fort na bagnach, zamieniony w I w. n.e. w garnizonowe miasto Rzymian. Kiedy kilka stuleci później papież wysłał św. Augustyna, by nawracał Brytanię na chrześcijaństwo, dało to początek świątyni Christ Church, z której wywodzi się obecna katedra. W klasztornych murach na zlecenie króla Henryka II w roku 1170 zamordowano arcybiskupa Tomasza Beketa, którego bardzo szybko ogłoszono świętym. Do grobu zmarłego śmiercią męczeńską dostojnika zaczęli pielgrzymować wierni i to właśnie zainspirowało niejakiego Geoffreya Chaucera do stworzenia „Opowieści Kanterberyjskich” dających początek literackiemu językowi Anglii. Do katedry oficjalnie zwanej Kościołem Macierzystym Kościoła Anglii i siedzibą prymasa Anglii prowadzi brama Christ Church ze współczesną rzeźbą Chrystusa, a zaraz za nią znajduje się dziedziniec katedralny. Sama świątynia powstająca wysiłkiem wielu pokoleń jest wybitną budowlą odznaczającą się niesamowitą monumentalnością, piękną architekturą, kunsztowną rzeźbą oraz nastrojowym wnętrzem, kryjącym między innymi grobowiec króla Henryka IV i królowej Joanny z Nawarry. Tajemniczy mrok podkreślają XII-wieczne witraże, natomiast dreszcz emocji przechodzi po plecach w trakcie oglądania tego, co pozostało po zniszczonym przez Henryka VIII sanktuarium Tomasza Becketa. Jest to Ołtarz Ostrza Miecza z narzędziem zbrodni, od którego zginął święty. Chociaż inne zabytki pozostają w cieniu katedry, warto pokusić się o spacer, by przynajmniej z zewnątrz zobaczyć opactwo św. Augustyna i kościół św. Marcina uznawany za jeden z najstarszych w Anglii. Ponadto nie zaszkodzi pokręcić się po ulicy High Street z szachulcowymi domami i zajrzeć do ciekawego Muzeum Rzymskiego. Bardzo lubie tam wybywac, w szczególności gdy towarzysza mi ludzie, ktorzy podobnie jak ja cenia uroki podrozowania bez ryzyka braku miejsc parkingowych czy tez iscie polowych warunków.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)