Łaskawe oczy

Widzę każdego dnia oczy piwne, gleboko zasmucone ale i szczesliwie w oczodole osadzone. 
Widzę, jak na mnie patrza dnia każdego, wzywają do walki by nie poddawać się, niby dlaczego? 
Widzę pewne zatroskanie w otchłani codzienności schowane,
wszak odczucie to jest wedle uznania pieczołowicie zadbane.
Widzę Twa postac, po domu z lekkością i swoboda się snująca,
melancholijnie z myślą iście wazna, piękna i nurtująca.
Widzę Twe dlonie, praca, przeżyciami i wiatrem letnim smagane,
oblicze dojrzałości i sumiennego bytu z lekkoscia akceptowane.
Widzę uśmiech jaki niesiesz ze soba w każdej chwili gdy tego potrzebuje, z barwa tęczy i ciepla także i na mej twarzy zawsze się maluje;
Widzę poczucie bezpieczeństwa i przynależności w ramach twej matczynej miłości, te trwogę i ozdobnik jakim uczylaś Nas godności.
Widzę zale i co gorsza wszelako, pospolicie rozumiane zwątpienia
ale także i chłód powietrza z jakim zmagają się choroby cierpienia. 
Widzę ulotne chwile z dystansu jak i z obecnej perspektywy,  
szaleńczo przemijający czas i jego nad wyraz silnej komunikatywny.
Widzę Twa silna dusze w otchłani problemów zgrabnie ujętych
niczym gałązki brzozy w letni dzień do ziemi zgiętych.
Widzę piękno wnętrza, zaangażowania, prostoty i bezwarunkowego uczucia jakim jesteś Ty cala, znakomicie Twoje poświecenie odczuwam dnia dzisiejszego boś mi zycie dala.

Ze specjalna dedykacja dla ukochanej mamy i najlepszej przyjaciółki - dziękuje! 

M.Wilk


Komentarze