Okiem Podroznika - Laika

(...) ''Wyspa ta jest pochodzenia wulkanicznego, o prawie trójkątnym kształcie, o bokach 16 x 18 x 24 km, położona tysiące kilometrów od innych zamieszkałych wysp i lądów. Kiedy pierwsi Europejczycy zbliżali się do niej- właśnie w Wielkanoc, zobaczyli, że na jej brzegach stoją ogromne, masywne, dziwaczne posągi wpatrujące się w ocean. To jeszcze bardziej przyciągnęło ich uwagę. Mieszkańcy wyspy wydali się serdeczni, palili ogniska, zachęcając w ten sposób przybyłych gości do wyjścia na brzeg. Ciekawostkę stanowi fakt, iż załoga kapitana Roggeveena zaobserwowała wśród tubylców aż trzy odmienne rasy! Niektórzy wyspiarze mieli skórę ciemną, inni czerwonawą, a jeszcze inni uderzająco bladą z rudawymi włosami. Wśród nich byli tacy, którzy cechowali się dziwnie wyciągniętymi uszami przez umieszczone w nich krążki- to głównie ci zdawali się darzyć szczególnym szacunkiem kamienne posągi. Choć wyspiarze chętnie kradli wszystko, co tylko udało im się wziąć w ręce, ogólnie byli bardzo przyjaźni względem przybyłych Europejczyków. Widziano tam niewiele kobiet, a większość mieszkańców przebywała w ukryciu- prawdopodobnie w podziemnych jaskiniach. Późniejsza hiszpańska wyprawa z Peru, mająca miejsce w 1770 roku, poczyniła podobne obserwacje. Ludzie nadal byli przyjaźnie nastawieni, a ziemia dobrze uprawiana. Niestety 4 lata później, gdy kapitan Cook przypłynął na wyspę, ujrzał zgoła zupełnie odmienny obrazek od tego przedstawianego przez wcześniej przybyłych tu podróżników. Ów obrazek nie był już taki idealny jak malował się przedtem. Ziemia była zaniedbana i nieurodzajna, ludzie apatyczni i zdemoralizowani. O ile wcześniej nie nosili broni, ani nie wykazywali wojowniczych skłonności, tak teraz nie obywali się bez drewnianych dzid i maczug. Co ważne, olbrzymie posągi zostały przewrócone i nie wyglądało na to, by ktokolwiek je jeszcze czcił. W XIX wieku Wyspa Wielkanocna stała się celem wypraw handlarzy niewolników , a w 1862 roku przybysze z Peru dokonali straszliwej, niszczycielskiej obławy na niewolników. Dopiero, gdy świat zachodni niemal doszczętnie zniszczył niepoznaną jeszcze dobrze wyspiarską cywilizację, zaczął stopniowo odkrywać uroki jej kultury. Chrześcijańscy misjonarze próbowali ocalałych tubylców nawrócić z ich wiary w boga „Make-Make” na katolicyzm. Odkryli przy tym w ich domach miniaturowe posążki bożków, których najwyraźniej nie czczono z wielkim ceremoniałem. Odkryto też drewniane tabliczki zwane „rongo-rongo” ze znakami hieroglificznymi , które wyraźnie sugerowały, iż tutejsza społeczność ma swoje pismo. Ich treści nadal pozostają tajemnicą- zarówno dla współczesnych badaczy, jak i obecnych mieszkańców wyspy.

Wszystko to istnieje na wyspie, która w XIX wieku była w stanie wyżywić zaledwie 2 tys. mieszkańców i której przedhistoryczna populacja nie dysponowała dźwigami, maszynami, narzędziami, nie znała zwierząt pociągowych, ani nawet koła i wszystko musiała robić wykorzystując jedynie siłę ludzkich mięśni. Jako jedyna kultura Polinezji dysponowała za to pismem, które przypominało nieco egipskie hieroglify. To połączenie rozbudziło wyobraźnię wszystkich tych, którzy wierzą, że naszą planetę odwiedzali, a może robią to nadal (?), przybysze z kosmosu. Oliwy do ognia dolał sam Erich von Däniken, który w „Rydwanach Bogów” cały rozdział poświęcił Ziemi Ludzi Ptaków, bo tak nazwał Wyspę Wielkanocną.

- Więc kto wycinał figury ze skały, kto obrabiał je i transportował na miejsce? Jak przemieszczano je przez wiele mil nie mając do tego narzędzi? Jak zostały ubrane, wypolerowane i postawione? Jak założone kapelusze, które wykonano ze skały pochodzącej z innych miejsc, niż same figury? – pisał Szwajcar i swoim zwyczajem sugerował, że odpowiedź może być tylko jedna, bo ledwie 2 tys. populacja Rapa Nui nie mogła dokonać tego sama. A zresztą po co miałaby to robić? Zrobili to więc bogowie, którzy przybyli z nieba.

W tym wypadku Ludzie Ptaki, których czczono na Wyspie.

Archeolog stawia Moai

Na snucie fantastycznych opowieści pozwalało przede wszystkim to, że nie znaliśmy odpowiedzi na dwa pytania dotyczące Moai. Pierwszym było to, skąd pochodzą i jak transportowano je w miejsca, w których się znajdują. Drugie dotyczyło tego, kto i po co je zbudował, bo rzeczywiście wydawało się, że nie mogli tego zrobić nieliczni tubylcy, których pierwsi przybysze z Europy spotkali na Wyspie w 1722 roku. Teraz potrafimy jednak wyjaśnić obie te sprawy. Tajemnicze Moai przyciągały bowiem nie tylko specjalistów w dziedzinie kontaktów międzygalaktycznych, ale też całkiem sporą grupę archeologów.

Ci od lat próbowali odpowiedzieć na pytanie, jak wyspiarze transportowali wielkie rzeźby. A jak najlepiej odpowiedzieć na pytanie, czy 10-tonową figurę da się przesunąć wykorzystując jedynie siłę ludzkich mięśni i zupełnie podstawowe narzędzia? Robiąc to samemu. Próbowano na stojąco i na leżąco. Z pomocą okrągłych pni i czegoś w rodzaju sani, albo jedynie lin i kilkunastu ludzi. Kolejnym zespołom archeologów udawało się w ten sposób przetransportować wielotonowe Moai.

Norweski antropolog i archeolog, Thor Heyerdahl, prowadził badania nad tajemnicami Wyspy Wielkanocnej. W ramach eksperymentu przepłynął ocean tratwą wykonaną z drewna balsa(Kon-Tiki) oraz trzcinową łodzią(Ra II). Jego śmiałe poczynania dowiodły, że starożytne, prymitywne cywilizacje mogły utrzymywać kontakty nawet z ogromnego oddalenia. Zaobserwowano pewne związki kulturowe pomiędzy preinkaską społecznością w Tiahuanaco(teren obecnej Boliwii), a plemieniem Wyspy Wielkanocnej. Prawdopodobnie istniały też powiązania z Peru, gdzie hiszpańscy konkwistadorzy napotkali opowieści o wyspie leżącej daleko na zachód.

Dowodem na tę hipotezę mogą być znalezione przez pierwszych badaczy na Wyspie Wielkanocnej: trzcina oraz warzywa, takie jak: słodkie ziemniaki i juka, które są roślinami rdzennie południowoamerykańskimi.

Legendy Wyspy Wielkanocnej mówią też o plemionach: „Długie Uszy”- przybyłych ze wschodu i „Krótkie Uszy” – przybyłych z zachodu. To nasuwa myśl, że pierwotni osadnicy pochodzili z preinkaskiej Ameryki Łacińskiej(w której znane były praktyki wyciągania uszu), a po nich zjawili się Polinezyjczycy, którzy szybko zdominowali religijnie nastawionych „Długouchych” i przyczynili do wojny.

Ciekawostkę może stanowić fakt, że w 1993 roku na Wyspie Wielkanocnej nakręcono zdjęcia do kinowego hitu pt. „Rapa Nui”. Historia tego filmu opisuje wojnę domową pomiędzy dwoma plemionami zamieszkującymi wyspę: „Długie Uszy” i „Krótkie Uszy”. Wojownik z wyższej klasy rządzącej zakochuje się w dziewczynie z niższej klasy, i musi dokonać wyboru pomiędzy miłością a tradycją i klasą społeczną. Scenariusz filmu powstał na faktach, którymi pozostają liczne krążące legendy o wyspie i jego mieszkańcach.''



Wesolych Swiat Wielkanocnych zyczy

Komentarze