Zmierzamy wciaz tropem Czarnego Szlaku. Zapraszam serdecznie do Gruzji... Batumi - To również modny, letni kurort, którego nazwa, dla wszystkich mieszkańców dawnego bloku socjalistycznego, była synonimem egzotycznych, luksusowych wakacji. Niestety, wakacji tylko dla wybranych…
"Batumi, Batumi
Herbaciane pola w Batumi
Cykadami dźwięczący świt
Świadkiem był szczęścia dni. -
Batumi, Batumi" - śpiewała Sława Przybylska.
Gorące i wilgotne, przypominające tropiki gruzińskie Batumi od lat przyciąga turystów. Miasto intensywnie rozwija się i tętni życiem, obfitując przy tym w kicz i tandetę. W Batumi jest wiele klubów nocnych i zabytków, to świetne miejsce dla poszukiwaczy rozrywki. Na przedmieściach miasta, we wsi Mtswane Kontski, tuż nad brzegiem Morza Czarnego, znajduje się rozległy i malowniczy ogród botaniczny. Podzielony jest on na obszary geograficzne i można tu oglądać rośliny z całego świata, przy okazji chroniąc się w cieniu drzew przed upałami. Mtswane Kontski to także dobre miejsce do plażowania. Wprawdzie są tu raczej kamienie niż piasek, ale woda jest ciepła, spadek łagodny, a woda w morzu zdecydowanie czystsza niż w centrum Batumi, do tego jest tu zdecydowanie mniej ludzi. W Batumi powstaje tez unikalna atrakcja turystyczna - fontanna z wódką. Jest to dość osobliwa atrakcja w kraju, gdzie pije się głównie wino i koniak. Symbolem wielowiekowej historii miasta, jest osadzony tutaj jeden z wątków mitu o Argonautach - spotkanie Medei, córki króla Kolchidy (obecnie zachodnia Gruzja) z Jazonem, oraz ich wspólna ucieczka przed jej ojcem po odnalezieniu złotego runa, zakończona “niezbyt eleganckim” zabójstwem jej braciszka, pochowanego później w twierdzy Gonio na przedmieściach. Jednak to nie okrutne, antyczne mity okazały się główną siłą napędzającą rozwój Batumi. W połowie XIX w. miasto opanowała gorączka czarnego złota. Wtedy, roponośne pola Baku w Azerbejdżanie, z najważniejszym czarnomorskim portem połączyła linia kolejowa, a wkrótce potem, ropociąg. Okazję na znakomity interes wykorzystało wielu przedsiębiorców, którzy ściągnęli do miasta przyczyniając się do jego rozkwitu - w tym słynni bracia Nobel, którzy mają tu swoje muzeum. Wjeżdżając do miasta wieczorem, drogą z Kutaisi (drugie, największe miasto Gruzji), patrząc z daleka na rozświetlone wieżowce Batumi można odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się w innym świecie - w kaukaskim Dubaju! Malowniczy widok. Tak właśnie wygląda najnowsza architektura Batumi. Niektórzy przebąkują coś o kiczu, ale zanim wyda się krzywdzący werdykt, chyba warto wziąć pod uwagę specyficzne lokalne gusta. W całym regionie, wszystko co nowe, musi być wyjątkowe, bizantyjskie, wyższe, najlepsze i najoryginalniejsze. Spróbujmy więc przez chwilę nie krytykować i cieszyć się urokami Batumi, bo jest czym…
Amatorzy autentycznych doznań, powinni eksplorować starą cześć miasta, w której wiele willi z początku XX w. wciąż wygląda na nietknięte rękami “reformatorów” i pozwala się wczuć w atmosferę portowego miasta z czasów jego świetności. Dodatkowo, mogą wybrać się na przedmieścia, gdzie wśród znajomych nam blokowisk można się natknąć na... pasące się krowy. A gdy już Wam się znudzi poszukiwanie autentyczności, możecie wrócić do tego, co przyciąga tu najwięcej turystów, czyli plażowania i nocnych uciech w kasynach i klubach, których jest tu chyba najwięcej w całym regionie i... picia darmowej czaczy. Bo Batumi, to najgorętszy czarnomorski kurort! Nie ma się co oszukiwać - Batumi to popularny kurort i duże miasto, a jak to z kurortami bywa, w sezonie jest tu drożej niż na prowincji. To oczywiście odnosi się głównie do cen usług (noclegi, gastronomia itp.). Wciąż jednak są to ceny dostępne nawet dla turysty z ograniczonym budżetem. Przykładowo, można zjeść przyzwoity obiad w cenie od 5 do 15 lari (10-30 zł) lub wypić piwo w nadmorskiej knajpce za 2 lari (4 zł). Natomiast zakupy w zwykłych sklepach, nie powinny nadwyrężyć portfela bardziej niż w Polsce. Warto rownież odwiedzić miejscowe targowisko i poprzebierać w ogromnym bogactwie lokalnych produktów sprzedawanych przez miejscowych rolników. Turyści szukający tańszych opcji, powinni się zainteresować kwaterami prywatnymi, o które można próbować pytać w okolicach dworców lub w punktach informacji turystycznej. Najprościej jednak zdać się na pomoc pierwszego lepszego taksówkarza, który chętnie obwiezie nas po różnych kwaterach w zamian za prowizję od właściciela tej, którą wybierzemy. Przeciętna cena za osobę to ok. 20-30 lari (40-60 zł) za dzień. Należy dodać, że standard takich kwater może być bardzo różny, więc warto - w miarę możliwości - porównać kilka ofert. Warto również rozważyć - jeśli planujemy dłuższy pobyt - znalezienie kwatery w miejscowościach Gonio, Kvariati i Sarpi, położonych na południe od Batumi, przy granicy z Turcją.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)