Burza w zalazku

W dyskusje się wdajemy, nie majac zielonego pojęcia o czym jest mowa. Wdrażamy glebsze znaczenie symboliki wypowiadanych slow, nadając tym samym nad wyraz przygnebiajacy ton... tak naprawdę w przeciwieństwie do Naszych mysli pozbawieni ideologicznego zestawienia i doboru slow wykraczamy poza granice dobrego smaku. Czymże jest awangarda rozmowy w porównaniu z bełkotem, jaki powstaje podczas dosc ironicznej, ba cynicznej dyskusji, zwanej potocznie klotnia. Na pierwszy plan wysuwa się czarna księga slow, która obecnie dominuje w swiecie zagłady. Kolejno pokazują swe oblicze słowotok z pogarda w tle oraz styl mieszany z kontekstem zaprzeczającym cala wypowiedz. Nie potrafimy rozmawiać juz, nie jesteśmy dobrymi  twórcami konwersacji, nie degustujemy się w wyszukanych słowach a szkoda - w samym słowie jest bowiem tyle odczuć, to jak wyznanie osoby niemej. Brak estetyki w wypowiedziach i uczuc w gestykulacji, a zarazem przejaw rutyny, ozieblosci, nostalgii i zniechecenia. Nie bede Wam przewodniczyc i wysmiewac Was za to, nie jest to w mojej naturze, to nie moje zadanie. Czy nie latwiej poprzestac na ''a moze tak spokojnie, przy herbatce poruszymy ten temat''? 



Komentarze