Fragmenty

''– To, co tak naprawdę jest sztuką, zostało zniszczone czczymi gadkami i rozdeptane przez paplaczy. Wynoszą samych siebie pod niebiosa, bogacą się, oszukują i chodzą napuszeni jak pawie. Widzę to tak samo jak ty.
Marmelstein pokiwał głową. – Jakiś dziennikarz prowadzący talk-show zaprasza do swojego programu innego dziennikarza prowadzącego inny talk-show. Preferowany jest oportunizm. Istnieje popyt na rozrywkę, sex and crime, star war, action, talk i znów sex.
– Absolutne dno i panoszący się wszędzie seksizm – zgodziła się z nim. – Praktycznie dotyczy to wszystkich. Ja już nawet nie lubię zaglądać ani do programu telewizyjnego, ani do czasopism, bo mnie po prostu odrzuca.
Kiedy na chwilę zamilkli, Marmelstein zaczął gładzić dłonią jej włosy, brwi i szyję.
– Jakiś czas temu – zaczęła – Erichson poleciał do Tokio. Znasz go. Jest współwydawcą tego nowego czasopisma. To ten mój adorator...
– Nic o tym nie wiedziałem – wtrącił zaskoczony.
– O wielu rzeczach nie wiesz – powiedziała zuchwale, ale kiedy dotarło do niej, jak bardzo go tym uraziła, dodała szybko: – Ale to nie ma znaczenia. Erichson należy do tych młodych karierowiczów, którzy dla mnie zawsze znajdują się w okresie dojrzewania. Utrzymuję czasem z nim znajomość ze względu na interesy, bo kupuje jakiś rysunek albo obraz. – Pogłaskała go po ustach i pocałowała. – Nie musisz się obawiać. Nie jest dla ciebie żadną konkurencją – zapewniła''

Wolfgang Bittner Metamorfoza Marmelsteina



Komentarze