Przyladek Ironii

Gdzies tam na oceanie mozliwosci istnieje wyspa, taka oaza zwatpienia. Na wyspie tej zyja ludzie pozbawieni intuicji, uczuc badz efektownie w nas kreowanych fanaberii... jakich? Zyciowych, czyli wszelkich dobr zmierzajacych do radykalnych zmian. Ludzie zamieszkujacy te wyspe maja za zadanie wzajemnie sie oklamywac i bezwglednie niesc negatywne wibracje. Ich specyfika w dzialaniu i rozumowaniu jest nosnikiem arogancji i ironi, ktora jedynie rozsiewa swoje plony wokol calej wyspy - oby nie za daleko ten proces sie nie rozszerzyl, oby zwiastun apokalipsy nie zainfekowal juz pokryte nienawiscia i sarkazmem polacie, domostwa... lasy, wody pelne zanieczyszczonych miejsc. Wyspa niby wysniona, wymarzona, wyspa niby pelna bogactw naturalnych, wyspa niby mlekiem i miodem plynaca. Coz za ironia - to tylko jedno z miejsc, gdzie czlowiek zasial ziarno niezgody, to tylko jedno z miejsc, ktore mialo byc pelne tych ludzkich przekonan, gdzie swietoscia stanowil fakt bycia ludzkim. Niestety jak wiekszosc wysp naszla inwazja wsrod obcych, tych wyposzczonych i pelnych wrazen kruszycieli Naszych uczuc. Modnie i wygodnie, w pelni swiadomi do czego to zmierza, do czego jest zdolny czlowiek w chwili slabosci. Często emocje, które nam towarzyszą, na przykład w rozmowie, maja upust w tym co mówimy do innych osób byc moze dlatego wyspa zawladnieto w tak szybkim tempie. Nasze emocje mogą być pozytywne lub negatywne (oczywiście też neutralne), podobnie jak język, który w danej sytuacji stosujemy jednak zawsze zmierzac bedziemy do obalenia teorii wspolnej komunikatywy w zamian za egoistyczne pobudki. Ale i ironia można rozbawić, mimo iż również jest sie czasami obiektem kpin czy żartów. Zatem czlowieku dokad zmierzasz poprzez nastepujace po sobie etapy? 


Komentarze