Fragmenty

''- Nie chce pani znać stanu swego zdrowia?
- Wiem, jaki jest - odparta Weronika. - Mój stan to nie to, co widzicie w moim ciele, ale to, co dzieje się w mojej duszy.

- Opowiem ci pewną historię - ciągnęła Zedka. - Raz pewien potężny czarnoksiężnik, chcąc zniszczyć królestwo, wlał magiczny płyn do studni, z której czerpali wszyscy mieszkańcy. Ktokolwiek napił się tej wody, stawał się szalony. Następnego ranka wszyscy mieszkańcy napili się ze studni i każdy z nich popadł w obłęd, z wyjątkiem króla i rodziny królewskiej, która miała własną studnię, a do niej czarnoksiężnik nie zdołał dotrzeć. Zaniepokojony król próbował opanować sytuację, wydając szereg dekretów, które miały poprawić bezpieczeństwo i stan zdrowia mieszkańców, jednak strażnicy i inspektorzy, którzy również napili się zatrutej wody, uznali dekrety za absurdalne i wcale nie zamierzali ich wypełniać. Gdy do poddanych dotarta wieść o królewskich dekretach, doszli do wniosku, że ich władca oszalał i głośno protestując, udali się pod pałac, domagając się jego abdykacji. Zdesperowany król gotów byt już opuścić tron, ale królowa powstrzymała go słowami:
„Chodźmy teraz i my napić się wody. Wtedy staniemy się tacy jak oni”.
I tak też uczynili. Kiedy tylko król i królowa napili się wody szaleństwa, natychmiast zaczęli mówić od rzeczy. Wówczas poddani zaczęli go żałować. Skoro król zaczął przemawiać tak mądrze, dlaczego nie zostawić rządów w jego rękach? I spokój znów zapanował w królestwie, choć ludzie zachowywali się w nim talkiem inaczej, niż mieszkańcy ościennych krajów. Zaś król panował aż do końca swoich dni.
Weronika roześmiała się.
- Nie wyglądasz wcale na wariatkę - powiedziała.
- Ale nią jestem, choć mnie już ponoć wyleczono. Mój przypadek był prosty. Wystarczyło tylko podać mi dawkę pewnej substancji chemicznej. Mam nadzieję, że ta substancja uwolni mnie tylko od chronicznej depresji, bowiem nadal pragnę być zwariowana i przeżyć swoje życie tak jak mnie się podoba, a nie tak jak się podoba innym. Czy wiesz, co jest tam, za murami Villete?
- Ludzie, którzy napili się z zatrutej studni.

Bo do ludzi nigdy nie trafia, co im się mówi, muszą odkrywać to sami.

Im szczęśliwsi mogą być ludzie, tym bardziej nieszczęśliwymi się stają.

- Mamy prawo popełniać w życiu wiele błędów - odezwał się adwokat. - Oprócz jednego: tego, który niszczy nas samych.

Jednak istnieją w życiu sprawy, które - bez względu na to, z której strony byśmy na nie patrzyli - są zawsze tak samo ważne dla wszystkich. Miłość jest jedną z nich.

Bywa, że pierwszej miłości nigdy się nie zapomina, ale ona zawsze się kończy.

P.Coelho \"Weronika postanawia umrzeć\"


Komentarze