Kopenhaga to dosc urocza stolica Danii, piękne miasto, które miałam okazję odwiedzić w zeszłym roku. Warto wrócić do Kopenhagi. Rozpocznijmy od historii. Kopenhaga jest czwartym co do swej wielkości miastem całej Skandynawii. Wcześniejsze pozycje są zajęte przez Sztokholm, Helsinki i Oslo. W mieście można odnaleźć ślady jego funkcjonowania już w epoce kamiennej. Co ciekawe, już za czasów wikingów było ono wielkim targowiskiem. Jednak stworzenie podwalin pod współczesne miasto nastąpiło około roku 1000 za panowania Swena Widłobrodego lub Kanuta Wielkiego. Początkowo była to niewielka osada rybacka, nosząca nazwę Havn (Port). Z czasem zaczęła się ona rozrastać, do czego w znacznej mierze przyczyniła się wzniesiona w pobliżu twierdza Slotskolmen. Jednak szczególnie ważną datą jest rok 1254, kiedy to Kopenhaga otrzymała prawa miejskie. Mimo tego że początkowo była wioską rybacką przekształcała się od tej pory w piękne miasto. Dzięki temu, że dostęp do morza jest niczym nie utrudniony, sprzyjało to rozwojowi handlu. Z drugiej jednak strony powodowało wiele najazdów. Już w XVI wieku takie najazdy zaczęły się nasilać, a po nich zostawał problem odbudowy miasta i zatopionych statków w porcie. Czynniki te skutecznie tamowały dalszy handel. Do znacznego rozwoju miasta przyczynił się dopiero traktat pokojowy zawarty między Danią i Szwecją. Niestety, już na początku XVIII wieku Kopenhagę nawiedziła epidemia dżumy, która pochłonęła 23 tys. ofiar. Ogromne straty wywołały też pożary, które wybuchły w 1728 i 1795. Nieco później (w 1801 roku) na redzie kopenhaskiego portu doszło do duńsko-brytyjskiej bitwy morskiej, która zakończyła się zwycięstwem Anglików. Jakby tego było mało zaledwie sześć lat później. miasto przeżyło bombardowania floty brytyjskiej. Wojna lat 1807-1814 zapoczątkowała kolejny okres stagnacji miasta. Na szczęście udało się go przerwać w II poł. XIX w. Od tego czasu obserwuje się coraz dynamiczniejszy i prężniejszy rozkwit Kopenhagi.
Powrocmy do samego miasta - widziałam piękne zabudowania, urocze uliczki, odwiedziłam nawet dwa muzea. Do pieknych zakatkow zaliczamy takze ogrody botaniczne - Botanisk Have, które zdecydowanie polecam zobaczyć oraz wesołe miasteczko – Tivoli. Kopenhaga jest piękna, a jeśli mamy dobrą pogodę, mocno polecam wybrać się nad wodę. Można tam usiąść na ławeczce, czy zrobić sobie mały piknik, zobaczyć mnóstwo kąpiących się ludzi. Duńczycy są dość odporni na niskie temperatury wody. Mocno polecam też spacer uliczkami miasta – zarówno tymi sławnymi i pełnymi sklepów (i turystów) jak Strøget, jak i tymi mniejszymi, na których turystów jest znacznie mniej. Można złapać klimat tego miasta, wstąpić do jakiejś kawiarenki czy restauracji, odpocząć. Jak w całej Danii, dogadamy się z każdym, o ile oczywiście znamy język angielski. Podejrzewam, że z niemieckim też nie było by problemu. Dobre jest to, że spacerując bez wyraźnego celu po Kopenhadze można trafić w naprawdę ciekawe miejsca (czy na przykład pooglądać pałace), ale przy okazji zobaczyc kilka istotnych punktów na mapie miasta, takich jak Mała Syrenka czy Nyhavn. Osoby trochę bardziej leniwe ode mnie mogą usiąść w wygodnym fotelu piętrowego autobusu, który obwiezie je po mieście, a przewodnik w zrozumiałym języku (także polskim) opowie o tym, co właśnie mijamy. Można, ale po co się spieszyć? Lepiej na piechotę…lub rowerem, co jest bardzo modne. Dania to kraj pełen rowerów, a w Kopenhadze jest już ich bez liku. Wszyscy zostawiają je pod metrem, przy przystankach i w wielu innych punktach miasta, niekoniecznie je przypinając. Nie zachęcam jednak do „pożyczania” sobie sprzętu bez czyjejś wiedzy. Lepiej wypożyczyć sobie model z mapą na tablecie i dojechać do kolejnego punktu, w którym możemy go zdać. Jest to dobre rozwiązane. Muzea to kolejny punk odchaczony – Muzeum Narodowe (Nationalmuseet) i Ny Carlsberg Glyptotek. Nie wykluczam, że i Ty możesz trafić do któregoś z nich, ale mając wybór polecę to pierwsze. W drugim jest głównie sztuka (posągi, obrazy), podczas gdy w tym pierwszym mamy okazję poznać historię Danii – od prehistorii po czasy bliskie obecnym. Dla fanów Wikingów i Skandynawii to pozycja obowiązkowa, dla innych – warta uwagi. Mnie się podobało. Blisko muzeum (tego drugiego) jest Tivoli. Nie jest to jednak miejsce, do którego można wejść na kilka chwil. Lepiej zaplanować sobie cały dzień, poświęcając uwagę i siły tylko na korzystanie z parku rozrywki. Miejscem, które wywarło na mnie szczególne wrażenie jest wspomniany na wstępie Botanish Have, czyli olbrzymi ogród botaniczny. Zdecydowanie polecam go odwiedzić, dlaczego? Ogród Botaniczny (Botanisk Have) założono w latach 1871–1874 w miejscu dawnych fortyfikacji miejskich. W ogrodzie o powierzchni 10 ha można znaleźć rosarium, alpinarium, pawilon z kaktusami i orchideami oraz ogród prezentujący florę całego królestwa Danii, w tym oczywiście gatunki właściwe dla mroźnej Grenlandii. Warto zajrzeć do XIX-wiecznej Palmehus (palmiarnia) oraz Geologisk Museum (Muzeum Geologiczne) z bogatym zbiorem skamielin z terenów Danii właściwej, Wysp Owczych i Grenlandii. Na dziedzińcu uwagę przyciąga wydobyty na Grenlandii w 1963 r. blisko 20-tonowy meteor „Agpalilik”, zwany „człowiekiem”. Kopenhaga zrobiła na mnie duże wrażenie. Jeden weekend to zdecydowanie za mało, by nawet nie odkryć, a zobaczyć to miasto. Warto tez zobaczyc tor wyścigów konnych czy Den Blå Planet – największe akwarium w północnej europie. Bilety do Kopenhagi niestety nie sa tanie, ale proponuje zakup bileto do Malmo, Szwecja i przedostac sie na wyspe przez slynny most Oresund. Kiedys Wam opisze moja wyprawe do Malmo, Szwecja jest zimna ale ciepla jesli chodzi o ludzi i kulture.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)