Tak sobie siedzę i rozmyślam... czy aby czasem to Nasze melancholijne podejście do nadchodzącej jesieni nie bywa złudnym tropem. Czy aby ten zar lata i pragnienie pozostania w jego objęciach nie zakloca specyfiki bycia szczesliwym? Jesień to piękna i magiczna pora, pelna wakacyjnych wspomnień, kolorowych liści opuszczających swa biesiadna osadę, lekkiego deszczyku na twarzy, wiatru snującego opowieści a także wszelkich bagatelnie prostych codziennych czynności. Ciekawie jest odkrywac swiat na nowo o każdej porze roku, bowiem pewne rzeczy ulec moga zmianie, inne zas upiekszaja się w barwie i stylizacjach, lecz te najskrytsze promieniście wznawiają boj o marzenia. Z tym, ze tak naprawdę to nie jest bitwy przeznaczenie a czynów, pełnych mocy w wiarę, nadzieje i dobro. A ono istnieje, tylko musimy uwierzyć w zaistniałe fakty. Powiadają, ze karma wraca ze zdwojona sila... jest w tym pewna logika, bo ilez mozna znosic rozczarowania, upokorzenia, niepowodzenia badz niesprzyjające dary od losu. Powinniśmy glebo w swiadomosci zachować pozytywny nurt myślenia z naciskiem na pozytywne rozpatrywanie nastepujacych po sobie wydarzeń. Jesień jest i owszem nieco nostalgiczna pora ale z pewnoscia warto się zatrzymać by przeprowadzić taki wewnętrzny monolog. Z czystej ciekawości zabrać swoje zestresowane i pelne obaw ''ja'' na spacer by odswiezyc mętlik w glowie, by zadbać o osobowosc, podszlifowac charakter, dopiescic mentalnosc, wprowadzić trochę asertywności i szczyptę egoizmu. Wszak wlasnie te wszystkie proste przyjemności oddadzą sens istnienia podswiadomosci, w której kreujemy plany na przyszlosc, w której redukujemy bieg aby nabrać sil na kolejne jutro. Wzmagamy tym samym apetyt na dogodności jakie niesie Nam przyszlosc. Moja zielona herbata juz wystygła, ponownie myślami powracam do milo spędzonego lata wsrod najbliższych. Nie zawracam sobie głowy bzdurami i przeszloscia, chyba, ze jest wyjątkowa mila i warta poświecenia kolejnych rozdzialow. To tak jakbym ponownie stala nad brzegiem jeziora w pochmurny dzień i z wytezeniem wzroku szukała krajobrazu. Mozliwosci sa Naszymi wytworami wyobrazi, które podczas opadającej juz mgły oferują Nam perspektywy. Te z kolei przeradzaja się w nadzieje... czuc juz chlod jesienny, na nogach mam moje ulubione cieple papcie, naciagniete po kolana, kolejny kubek zielonej herbatki i jeszcze kilka zdan spisze w razie, gdyby sentencji bylo za malo. Jestem ciekawa czy Wy tez macie swoje sposoby na te smetne dni? Wiem, ze deszcz nie nastraja, ale czasami warto wyjsc w taka pogode na spacer. Zazwyczaj zakladam wowczas nieco przyduze gumaki, zakladam plaszcz i zabieram parasol, takie spacery dotleniaja i dodaja polotu Naszej wyobraźni. Podczas takich spacerow powstalo kilka pomyslow na blogowe wpisy. Juz minelo bowiem trochę od momentu pierwszego wejscia, mam tutaj swoich wiernych czytelnikow i cieszy mnie fakt, ze wogole ktos ma ochote czytac to co pisze. Niekiedy wchodze na inne blogi, niestety z przerazeniem odkrywam zakamarki tej profesji - nie wspominajac o tematyce. Oczywiscie z punktu widzenia laika i obserwatora nie jest mi dane oceniac pozostalych bloggerow aczkolwiek moge wyrazic opinie: piszac o modzie, dzieciach i walkowaniu tych samych bledow jakie popelniamy nie zdaje egzaminu. Stworzylam ten blog z mysla glownie o moich najbliższych, ktorzy sa daleko, a zawsze wierzyli w moje ''umiejetnosci'' jak ''pisarz''. W trakcie pobytu poza granicami ojczyzny stworzylam wersje przewodnika okiem laika w postaci strony na Fcaebook'u - co w gruncie rzeczy uksztaltowalo moja swiadomosc jak nie wiele jeszcze wiem na temat odwiedzonych miejsc, i ze warto do niektorych powrocic by to zmienic. Faktem jest, ze pisze tez o zdrowym odzywianiu ze wzgledu na wykonywany zawod, a tak naprawdę wspolczesne podejście do zycia, narzucany z gory dla jedno-osobowych firm marketing wprowadza rygor propagandy w postaci reklamy jaka jest wlasnie tez bloggowanie (czyli utrwalanie wiadomosci, jakie przyswajamy dnia codziennego w postaci elektronicznej, iscie medialnej). Zatem podczas pobytu z dala od rodziny poznaje bardzo duzo ludzi, co wlasciwie wzbogaca kulture osobista, kulture jezyka a także zachowania interpersonalne. W rzeczy samej powsal kolejny blog dla moich studentek i prywatnych uczennic, ale nie darze tam do wbijania babilotow do głowy: zdrowy style zycia to nie szczupla, smukla i zadbana sylwetka to przede wszystkim zdrowe cialo i umsyl. Takie jest przeslanie i do tego zmierzam. Dlatego ciesze się na takie jesienne chwile z dzbankiem herbatki poniewaz wiem, ze nigdy nie zabraknie mi tematow. Nie bede pisac o macierzynstwie ani edukacji (o tym jest wszedzie), ani nie bede NIKOMU RADZIC jak egzystowac. Jestem soba i postaram się przedstawic Wam wiecej konkretow na temat prostego a zarazem bogatego w epizody zycia. tak zadko się smiejemy, a zbyt czesto ubolewamy nad wlasnym losem... co wlasciwie nie sprzyja komorka macierzystym podczas procesu starzenia się, nie oszukamy natury a zmartwienia jedynie przyspieszaja ten proces. Smiech to zdrowie: relaks, zabawa, praca miesni brzucha i dobre nastawienie. Tej jesieni, pomimo zapowiadajacego się nieciekawie zestawienia deszczu, wiatru i chlodu zapraszam do uwzglednienia swoich potrzeb w ramach dyskusji ponad wszelkimi podzialami na dobro i zlo. Zacznijmy dbac o siebie, swoje poglady, priorytety a nade wszystko pozostanmy soba. Dobrej nocy :-)

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)