Jak to robie? Czyli multizawodowiec.

Dosc irytujące sa powiedzenia ''dasz sobie rade, kto jak nie Ty". Czy jestem człowiekiem nie do zdarcia czy raczej to rzetelnie opracowana formułka przez tych, którzy bynajmniej nie zdają sobie sprawy, przez jakie pieklo niektórzy przechodzą w życiu. Najlepsze jednak jest to, ze te formulke wypowiadają osoby, które generalnie nie spotykają się z Toba, nie maja ochoty także na konwersacje i dziwnym trafem napiszą do Ciebie czasami pod przykrywka zwrotu grzecznościowego badz potrzebują czegoś od Ciebie. Banalnym tez bywa dla mnie sformułowanie konketsu o braku potomstwa, przepraszam bardzo ale dzieci nie ograniczają? Wystarczy sobie poukladac wszystko, zlokalizować priorytety i ustalić plan działania. Jest na tym swiecie bowiem miliony kobiet, które świetnie radza sobie we własnych firmach i wychowują dzieci, setki tysięcy z nich nie powiela stereotypu kury domowej i siedzenia przy garach. Mam wrażenie, ze niektórym kobieta jest po prostu tak wygodnie. Z otoczenia osobiście znam kilka kobiet, które kompletnie oddaly się w ręce mezow lub partnerów życiowych, nie maja własnych pieniędzy, nie pracują, chowają dzieci i martwia się od rana czym uraczyć meza na obiad... bidulek wróci z pracy i będzie musiał cos zjesc... bzdura. Czy jestem wyemancypowana feministka? Moze. Czy jestem przeciwna pracy w domu? Nie. Rola matki jest bardzo kluczowa sprawa - ale kobieta musi zrobić cos dla siebie, rozwijać się a nie pojsc na solarium, pomalować paznokcie czy napic się lampki wina... to i owszem, ale nie wzbogaci Cie to w zaden sposób ani nie podniesie na duchu. Wino jest dobre przez pierwsza godzinę, lakier z paznokci zejdzie pod koniec dnia a obiad z pewnoscia moze poczekać... Czyż nie? Także drogie Panie postarajmy się zrobić cos dla siebie. Prze ponad 6 tygodni zajmowałam się moja siostrzenica, pogodziłam moje 3 etaty, obowiązki związane z praca na rzecz chorych dzieci, aktywnoscia fizyczna. Jestem wielozadaniowcem, bo się nigdy nie poddaje. Wierze we własne marzenia i dziele się spostrzeżeniami, ale nie zdradzam moich pomyslow (niestety wykorzystano ich idee nie raz... przykre? Prawdzie). Zyje w swiadomosci i przekonaniu, ze wszystko ma swoje znaczenie, ze wszystko ma swoje miejsce i czas, ze niebawem los każdego z Nas moze się odmienic. Mowia, ze głupi ma szczecie... prawda, byc mądrym znaczy brnąc do celu ciezka praca. I moze to jest moje przeznaczenie ale nie boje się tego, wiem bowiem, ze jestem niezależna, wykształcona, prezna, sumienna a przede wszystkim prawdziwa kobieta. Borykam się z problemami jak kazdy... nie pokazuje ich na zewnątrz, nie zale się nikomu. Porazki motywuja mnie do działania, niepowodzenia zas determinuja do ciaglego doksztalcania siebie, umiejetnosci a także charakteru. Rok temu rozpoczelam moja przygode z blogami i ciesze się, ze ludzie je pisza... tyle, ze niektore sa o totalnych bzdurach i te wlasnie sprzedaja się najlepiej. Lubicie plotki, modne gadzety, mode i frywolne teksty o wychowywaniu dzieci. Moj styl nieco odbiega od trendow i dzieki temu pozostaje na pozycji unikatow w stylu vintage. Nie radze, nie dyktuje i nie narzucam. W ten sposób powstal blog ''Dla Wtajemniczonych''. Wsrod moich znajomych tak naprawde nie mam wielu czytelnikow, moim najwierniejszym sa przyjaciolki: ze studiow i moja mama. Oprocz tego widze jak czesto wchodza inne osoby i statystyki rosna w sile, dlatego mnie to motywuje - kolejny etap? Raczej wyzwanie, a to drugi blog ''Ach to zdrowe myslenie'' dla moich dziewczyn, fanek, motywujacych usmiechnietych twarzy - zawodniczek, kobitek, które chca byc zdrowe, wysportowane, które cwicza ze mna co tydzien... takie wariatki ze swoja ''treserka'' (moje pseudo). Miedzyczasie powstalo cos w wersji angieslkiej ''KickTheTreat'' aby jedynie szlifowac moje nabyte umiejetnosci jesli chodzi o zdrowe zywienie. Na dzis juz wystarczy mojej historii, opowiem Wam cos wiecej niebawem. A na dobry wieczor siegam po kieliszek bialego wina i relaksuje się po zajeciach przed dobra komedia z moja ulubiona aktorka Melissa McCarthy. Najgorsze, ze się juz sciemnia... jesien nadchodzi. 


Komentarze