Pogromca wyzwan.

Podczas weekendu jak zwykle to bywa - posiadlam zdolnosc wtapiania sie w otoczenie, a poniewaz ogarnelo mnie blogie, zasluzone lenistwo oddalam sie tej przyjemnosci bezwzglednie. Odnalazlam przy tym nieposkromiona przyjemnosc cieszenia sie z rzeczy malych ale jakze wielkich dla duszy... dzieki tym fanaberiom zmagania z codziennym trudem sa jedynie kolejna zagadka do rozwiklania. Piatkowy wieczor uplyna zadziwiajaco spokojnie, zas w sobotni poranek nastala strefa wyciszenia i ciekawie zapowiadajacy sie weekend poza domem... to byla niespodziank jednak zaskakujaco mila a przy tym relaksujaca. Niedzielne powroty bywaja meczace ale poniedzialek nie staje przede mna jako mega wielkie wyzwanie a wrecz odwrotnie jako uroczy sygnal do rozpoczecia dzialania na rzecz samego siebie. W moim swiadomym przekonaniu jestem osoba zbyt ruchliwa i aktywna, zawsze mam za duzo na glowie i mase spraw do zalatwienia - oczywiscie, ze przekladam je na pozniejsza pore albo dzien kolejny... jednak dbam o pewna systematyke, w przeciwnym razie uleglabym zmorze wspolczesnego bytu. ktory wciska Nam kit bycia na topie. A to takie blach, kazdy moze o tym pisac, doradzac, nie potrzeba szkolen ani zadnych kursow... coz, wiedza bezuzyteczna? Nie, mysle, ze dobrze zainwestowane pieniadze. Doksztalcac mozna sie zawsze i wszedzie, w kazdym wieku - wystarcza tylko checi... czy takowe mam? Jeszcze tak, i z pewnoscia nie zaprzestane mojego malego - tworczego respektowania zasad bycia wciaz ludzkim. Pierwszy blog ''DlaWtajemniczonych'' ruszyl z mysla o moich najblizszych, z ktorymy zadko sie widze, bowiem dziela nas tysiace kilometrow... tak bowiem moge im przedstawic aktualny obraz z zycia - mini codziennosc. Kolejnym byl Kick The Treat - w jezyku angielskim, poniewaz ruszylam wraz z edukacja w swiat fitnessu i mojego ukochanego tanca. W tym roku postanowilam ruszyc z czyms nowym - ''ZdroweMyslenie-PogodneUsposobienie'' a to tylko dlatego, ze moja cudna ekipa pieknych i utalentowanych kobitek podjela wyzwanie wariactwa, jakim stal sie taniec i fitness - to dzieki Nim moje tworcze myslenie przelewam na strony blogu, piszac o tym jakie jestesmy naprawde, o tolerowaniu swoich wad i zalet, jest i zdrowa zywnosc - bo zapominamy, ze to tak naprawde dla naszego samopoczucia i dobrego zycia, zdrowego. Niedawno rozpoczelam serie ''Z adrenalina w bagazu'' - takie moje wlasne przemyslenia o podrozach. Niestety w dzisiejszych czasach, miliony zdjec dziennie jest wystawianych na portalach spolecznosciowych ale zadne nie maja tego wlasciwego przekazu - tylko ten jeden, ktory obecnie zaliczam w kategorii chorob do tych objetych mianem cywilizacyjnych: pokaz sie! Przykre i smutne, jak ktos zaciekawiony moim prywatnym zyciem pyta: ''na wakacje nie jezdzisz, na imprezy nie chodzis? Nie widac Cie?''. Odpowiedz jest jasna i stanowcza: ''dbam i szanuje prywatnosc innych jak i swoja, spolecznosc odgrywa jedynie role medialna a ja lakne realnego swiata'' - czy wystarczy? Niestety nie jest zrozumialy ten przekaz co dla niektorych, bowiem nie oznajmiam o dokonaniu rzeczy malych i wielkich w toalecie pulicznej, nie obnosze sie z faktem przebywania ze znajomymi na swietnej imprezie (wykorzystuje czas bycia z nimi), nie prezentuje 40 kolejnych fotek z resortu w Egipcie lub Turcji, na ktorych widnieje pasmo smazacych sie leniwcow z drinkami w rekach... zgroza. Lubie wypoczywac, leniuchowac i bawic sie - ale wszystko jest dla mnie i moja prywatnosc to wielki skarb. Jestem pogromca wyzwan, dlatego nikt nie wygra raczej ze mna w tej kwestii. A teraz zmykam do nauki, przede mna kolejny egzamin z zycia... bynajmniej - nie potrafie przestac, taka moja slabosc, lubie zdobywac wiedze. Jutro z pewnoscia tutaj bede i napisze Wam pare slow a we wtorek zapraszam na kolejny ciekawy zestaw wrazen z podrozy.


Komentarze