''Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.''
-Ryszard Kapuściński
Takie bylo moje glowne zalozenie, kiedy przybylam do Londynu... i tak pozostalam juz ponad 8 lat w tym miejscu. Mimo, ze zycie czasami daje niezle w kosc staram sie odkrywac uroki tego miasta na nowo. Jak? Wybywam tam gdzie mnie poniesie z nieodparta pokusa zapoznania sie z brutalna rzeczywistoscia danej dzielnicy. Jednak wielokrotnie zadziwia mnie kolorystyka spojrzen... niektore miejsca bywaja oaza spokoju, inne radzilabym omijac szerokim lukiem. Przyznac musze, ze kiedys akceptowalam to miasto jako moj drugi dom, niestety czasy i okolicznosci sie zmienily - i juz nim nie jest, nigdy tez nie bedzie. Dom mam jeden - tam gdzie w otwartymi ramionami czeka z utesknieniem matka, przyjaciolka, powierniczka i moje guru. Wytrwalosc to jedno - przezwyciezyc leki to drugie. Tego mnie nauczyla i z ta dewiza bede dalej brnac przez swiat! Londynie - jestes miastem do okielznania.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)