Stan nieważkości.

Zajmuje sie tym co lubie, tym co dla mnie jest tworzeniem sztuki. Dlaczego? Nie mam subiektywnej dpowiedzi na to dosc nurtujace niektorych pytanie. Sztuka okazuje się metodą stwarzania innej wersji swiata, ktory Nas otacza, to taka korekta bytu, przedstawiona w czynach i dzialaniach. 
Jest to więc czynnośc kuriozalna, bezinteresowna i niekonieczna. Jej konwencje pozwalają wprowadzić ład w chaos natury, który jednak tłumaczy się i sprawdza tylko w porządku Naszej wlasnej opini na temat sztuki. Ta moja wersja świata poprawionego jest wizją idealną, zas natura jaka Nas otacza to zmowne kultury, ktore wydaja się byc krainą szczęśliwości, bowiem nie ma tam bólu, starości, grozy i śmierci. Człowiek jednoczy się z naturą przez to, że może z nią rozmawiać, a zwierzęta i rośliny potrafią tworzyć literaturę. Czas wpływa na wszystko, nie wliczając w to jednak pary kochanków. To jest wlasnie sztuka - i tak dziala te moja wyobraznia. Starości nie ma, cierpienie nie znieważa ciał, śmierć przychodzi przez sen. Taki moj raj, bedacy tworem sztuki słowa, rajem sztucznym. Oto więc paradoks: kultura wzbogaca nasz obraz i poglad na swiat, nasyca go naddanymi znaczeniami a zarazem okazuje się iluzją, fantomem wyprodukowanym przez człowieczy umysł. Dlaczego więc zmierzam ku tej wewnterznej i nierealnej egzystencji? Ukojenie lęków i złagodzenie dotkliwości egzystencji prawdziwej a także kultura pośrednia jaka tworza obecne media między bytem naturalnym a idealnym, między przemijalnością a trwaniem doprowadza mnie do stanu nieważkości w jakim lubie od czasu do czasu pomieszkac.

Komentarze