Szczesliwa czy Parszywa 13stka?

I wybila ta godzina... czyzby? Dlaczego tak czesto celebrujemy rocznice zawarcia zwiazku malzenskiego??? Troche ogłady w tym co robicie... wiekszosc malzenstw na codzien prowadzi wojne, nienawidza sie badz wogole ze soba nie rozmawiaja, tak naprawde lacza ich jedynie problemy finansowe i te zwiazane z dziecmi. Jak u Nas radzimy sobie z takimi problemami? Październik to Nasz miesiąc, było deszczowo i w pewnym sensie romantycznie. Poznaliśmy sie 13 lat temu, wszak kawal czasu za Nami ale w pelni wykorzystany. Wyboista droga, pelna wzlotow i upadków ale zawsze namiętnie podsycana, zawsze ciekawie i z awangarda kreowana. Nie dbamy co myślą o Nas inni a tym samym jak Nas postrzegaja, nie opowiadamy o swoich problemach ani żałosnych klotniach publicznie, nie malujemy perspektywistycznej wizji udanego związku ani nie zachwalamy swoich przywarow emanując nieszczerym wyrazem twarzy. Mamy swoja godność, potrafimy dbac o wspólne i pojedyncze dobro. A to, ze nie mówimy glosno o swoich potrzebach wsrod znajomych z pewnością nie równa sie temu co czujemy w środku, z pewnością nieodzwiercielda tego co mamy tylko dla siebie. Cząstkowo układamy puzle tak by dopasować je w planszy ale niekiedy czesci nie pasuja i generalnie nie ma to większego znaczenia. Staramy sie rozwiązywać konflikty a jest ich wiele, bo nie jesteśmy idealni, nikt nie jest a konlifkty same sie nie rozwiana. Dzielimy troski i wszelkiego rodzaju zmartwienia, czasami w samotni - niekiedy wspólnie.  Jednak i tak najistotniejszym elementem staje sie szczera rozmowa. Możecie myslec sobie co chcecie i wstawiac kometarze jakie Wam slina na jezyk przyniesie, ale jedno jest pewne nie znacie Naszej drogi a tym samym nie macie pojecia przez co przeszliśmy. Kazdy ma swoja historie, kazdy idzie wlasna droga.... my mamy swoja i przez te 13 lat dzieliliśmy, wciąż to czyniąc wszelkie zmory i przeciwności losu pomiędzy fanaberie ludzkiej ignorancji a tym co niedostrzegalnie proste. 
Nie chodzimy razem za reke, ale gdy trzeba mam sie w kogo wtulic i moze nie calujemy sie publicznie ale Nasza alkowa jest jak gorejacy krzew. Wychodzimy i jeździmy w ropne miejsca, zajmujemy sie tym co lubimy, szanujemy swoje pasje i hobby. Nie gramy wspolnie na gitarze, a z pewnością on nie gra a ja nie spiewam... ha ha! Na imprezie potrafimy sie bawic mimo, ze on nie tanczy ja uwielbiam.  Jeździmy na rowerach, prowadzimy obydwoje 4 kolka, u mnie gorzej z pojazdami dwokolowymi ale wszystko przede mna, ba przed Nami! Lubie nowe wyzwania i darze do celu jednak to, ze nie lacza Nas te same rzeczy lub pasje nie znaczy, ze sie w ich realizacji nie wspieramy swoje ego.  Nie zapuszczam sie w daleki lad bez braku mozliwosi. Kiedy mam ochote na spacer z nim, wychodzimy, kiedy mam ochote na impreze w gronie babskich wariatek nie pytam go o zgode, bo ja mu jej nie wydaje. Jedyne czego od siebie wymagamy to sprecyzowanie miejsca pobytu i mniej wiecej czasu w jakim zamierzamy wrocic do domu. On dzwoni, gdy sie spóźniam 3:00 godziny... ale potem szalejemy do rana. Wszystko jest oparte na trzech podstawowych zasadach: proste bycie soba, szczere konwersacje i chwalebne pielęgnowanie ulotnych chwil. Parszywa 13stka, ha? A i jeszcze jedno, my nie jesteśmy malzenstwem a dzieci nie mamy za to wychowujemy moja siostrzenice i Nasze zycie jest mega poplatane ale wiemy jak sie wspierac.



Komentarze