Podrozujac do pracy nie mam za bardzo okazji oglądać to co mnie otacza na co dzień, czyli swiat od zewnątrz, bowiem zazwyczaj skupiam się na tym co widzę przed soba i wszelkie niedyspozycje jakie maja miejsce w lusterkach bocznych. Do czego zmierzam? Moja praca w gruncie rzeczy opiera się na dostarczaniu usług klientom rozproszonym po całym obszarze mojej dzialanosci zatem 4 kolka sa bardzo pomocne. Jednak podroż do centrum Londynu z doświadczenia wole odbywać w seryjnej aranżacji srodkow komunikacji. Nie zdawałam sobie sprawy jak przygnębiający bywa ten proces i jak smutni ludzie bywają kompanami w podroży. Tym bardziej teraz po tak wielu tragicznych wydarzeniach, jakie zachodzą na całym swiecie. Wydaje mi się, ze wśród wszelkich trosk dnia codziennego obecnie pojawiają Sice te zagrażające byt - ta Nasza egzystencja. Nie czujemy się juz bezpiecznie, nie ingerujemy, gdy dzieje się krzywda innym w obawie o utratę własnego życia, w obawie o spontaniczny przejaw …agresji. Do czego wszelkie działania polityków i tej calej kampanii zmierzają? Bynajmniej nie do inspirowania i motywowania ludzi a wręcz działają w odwrotnym kierunku… szkodliwym dla juz nie jednostki a całego społeczeństwa. Kazdy by chciał ochronić siebie i najbliższych tak jak moze, niestety nie możemy tego zagwarantować nawet własnej duszy. Będąc na imigracji dopatruje się wielu aspektów, które mnie często motywowały do działania. Dzis jedynie przekonanie o zagładzie mobilizuje mnie do życia, do cieszenia się kazda chwila. Wiadomości, radio czy inne media zakłamane lub z góry wykreowane według określonej strategii badz wizji oferują Nam jedynie to co możemy usłyszeć, to co jest bezpieczne. Moze i dobrze bo niby poco siac panikę. Jednak czy aby sama idea politycznego galimatiasu nie zatraciła swojego nurtu w tym zakłamaniu. Przeciez biznes rodzi biznes a my jedynie jesteśmy przykrywka… i to całkiem niezła. Ale zmierzam jednakże do czego innego. W każdej dziedzinie życia odnajduje siebie na nowo poprzez notoryczne poszerzanie choryzontow i ulepszanie nabytej juz wiedzy. Jednakże zawsze czegoś mi mało i wdrażam kolejne projekty tak jakby stanowiło to określony schemat w porządku dziennym. Zastanawiam się kiedy odnajdę chwile na westchnienie i zal - ale szczerze mówiąc nie mam zamiaru tego czynic… szkoda czasu. Warto zając się czymś co daje Nam satysfakcje, co przyczynia się do porannego uśmiechu na twarzy, wzrostu temperamentu i podniesieniu poziomu endorfin. Czy to oznacza, ze człowiek jest w pelnia szczęścia? Nie, pelnia szczęścia nie mozna tego nazwać, ale samym szczęściem tak. Właściwie to zalążek tego co czeka za zakamarkiem życia. A tak naprawdę w gruncie rzeczy samozadowolenie i poszerzanie wiedzy stanowi mój glowny cel, to priorytet, który mogę przenieść na wyższy poziom, czerpać z tego korzyści i chwalebnie cieszyć się życiem. Dlatego trzymam się z dala od portali spolecznosciowych jeśli chodzi o moje prywatne i intymne sprawy. Nie interesuje się życiem innych, pomagam i zawsze bede, angażuje się w wiele akcji charytatywnych bo wierze, ze w potrzebie znajda się dobre dusze i uskrzydla moje marzenia. Szkoda czasu na świętowanie w Facebook’u; aranżowanie spotkań na Tweeter, chwalebne rozpieszczanie się podróżami i lichymi anegdotkami na Instagramie. Wszystko zachowuje dla siebie a o interesy dbam z precyzja i smakiem. Spróbujcie sami.

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziekuje za komentarz :-)